Eksplozja w kopalni w Doniecku
Środa, 4 marca 2015 (12:18)Do dziesięciu wzrosła liczba ofiar śmiertelnych wybuchu metanu w kopalni węgla im. Zasiadki w kontrolowanym przez prorosyjskich separatystów Doniecku na wschodzie Ukrainy. 23 górników uznawanych jest za zaginionych.
Doniecka administracja obwodowa z tymczasową siedzibą w Kramatorsku poinformowała, że 16 górników zostało hospitalizowanych. Władze w Kijowie są oburzone, że separatyści nie zezwolili na przyjazd do kopalni ukraińskich ratowników górniczych.
Wcześniej administracja informowała, że w katastrofie zginęła jedna osoba. W chwili eksplozji pod ziemią znajdowało się 230 górników.
W godzinach porannych szef Niezależnego Związku Zawodowego Górników Ukrainy Mychajło Wołynec mówił, że do wybuchu doszło o godz. 5.20 (godz. 4.20 w Polsce).
Premier Arsenij Jaceniuk oświadczył w południe na posiedzeniu rządu, że separatystyczne władze tzw. Donieckiej Republiki Ludowej (DRL) nie wpuściły na swoje terytorium 60 ratowników, którzy jechali tam, by pomóc w akcji poszukiwawczej.
– Rosyjscy terroryści nie dali im możliwości dotarcia do miejsca katastrofy, by pomóc w ratowaniu ludzi – powiedział.
Potwierdził to minister energetyki i przemysłu węglowego Wołodymyr Demczyszyn. – Zaproponowaliśmy sześć brygad ratunkowych, czyli stosunkowo duże siły, jednak ze strony DRL nadeszła informacja, że nasza pomoc jest niepotrzebna i że poradzą sobie sami albo poproszą o pomoc ratowników z Rosji – przekazał.
Ukraińskie kopalnie ze względu na dużą koncentrację metanu należą do najniebezpieczniejszych na świecie; z reguły są one niedoinwestowane i oszczędzają na systemach bezpieczeństwa. Co roku ginie tam ponad 300 osób.
W ostatnim dziesięcioleciu w kopalni im. Zasiadki doszło do trzech dużych katastrof. We wrześniu 2006 roku w wyniku eksplozji metanu zginęło tam 13 górników, a 62 zostało rannych. W listopadzie 2007 roku w podobnej katastrofie zginęło 101 osób.
W grudniu 2009 roku w kopalni im. Zasiadki nastąpiła seria wybuchów, która trwała dwa tygodnie i zabiła 106 górników. Ratownicy górniczy zalali wówczas wodą sztolnie, w których dochodziło do eksplozji.
RS, PAP