Odpowiedzialny za zamieszanie „rządzi” w Brukseli
Wtorek, 3 marca 2015 (12:12)Z Maksem Kraczkowskim, posłem Prawa i Sprawiedliwości, zastępcą przewodniczącego sejmowej Komisji Gospodarki, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Jak w obliczu sytuacji za naszą wschodnią granicą odbiera Pan raport NIK w sprawie budowy terminalu LNG w Świnoujściu?
– W tej sprawie ważny jest kontekst międzynarodowy dotyczący powstawania tej inwestycji. Jest on bardzo czytelny nawet dla niewprawionych obserwatorów, mam na myśli działania zbrojne na wschodzie Ukrainy, podobnie jak na Krymie wspierane pośrednio lub wprost przez siły zbrojne Federacji Rosyjskiej. W czasie tej wojennej zawieruchy niezwykle istotne jest bezpieczeństwo energetyczne, bezpieczeństwo paliwowe, w tym wypadku gaz. Koncepcję budowy Gazoportu w Świnoujściu – inwestycji, która uniezależniałaby Polskę od dostaw gazu z Rosji, bardzo mocno lansował i wspierał śp. prezydent Lech Kaczyński. Kiedy koalicja PO – PSL dojrzała do tego, że należy uruchomić proces budowy terminalu, doświadczaliśmy kolejnych zwrotów akcji, jak chociażby opóźnienia z oddaniem tej inwestycji czy inne niepokojące informacje napływające z placu budowy. Dzisiaj już wiemy, że opóźnienia przekroczą przynajmniej rok. Niepokojące jest także to, że rząd chciał uczynić raport NIK niejawną informacją. Jednak zaniechania dotyczyły nie tylko dozoru i zarządzania projektem, ale także wydatkowania środków. Raport NIK pokazuje, że zagrożone są również środki z Unii Europejskiej, które zostały wykorzystane podczas budowy. Wszystko to świadczy o indolencji rządu, braku należytego nadzoru, ponadto niepokojący jest skandaliczny i niespotykany dotychczas w Europie na taką skalę brak wizji i poczucia zagrożenia bezpieczeństwa państwa ze strony obozu władzy i zaprzepaszczanie szans na to, aby to nasze bezpieczeństwo wzmocnić.
Jakie kroki w związku z tym zamierza Pan podjąć jako zastępcą przewodniczącego sejmowej Komisji Gospodarki?
– Zwrócę się z wnioskiem do Komisji Gospodarki o powołanie specjalnej podkomisji, która zajęłaby się sprawą budowy Gazoportu w Świnoujściu. Nie wykluczam również, że wraz z innymi posłami wybierzemy się do Świnoujścia na teren budowy na bezpośrednią kontrolę.
Nie obawia się Pan, że te inicjatywy spotkają się ze sprzeciwem posłów koalicji?
– Jeżeli posłowie z PO i PSL nie poprą wniosku o powołanie podkomisji, wtedy podejmę inicjatywę powołania parlamentarnego zespołu, który zajmie się badaniem przebiegu procesu inwestycyjnego terminalu LNG w Świnoujściu.
Jeszcze nie tak dawno premier Tusk zapewniał, że jesteśmy coraz bliżej finału budowy terminalu LNG w Świnoujściu. Tuska już w Polsce nie ma, terminalu też nie, za to jest porażający raport NIK…
– Donald Tusk salwował się ucieczką, zamieniając Polskę na ciepłą unijną posadkę w Brukseli. W mojej ocenie, ten wyjazd potraktował jako formę odcięcia się od skandalu z ujawnieniem rozmów polityków PO w ramach tzw. afery podsłuchowej. Pozostaje faktem, że wiele obietnic publicznie składanych przez premiera Tuska i koalicję PO – PSL było bez pokrycia, zarówno te dotyczące nielikwidowania śląskich kopalń, jak i terminowej realizacji gazoportu. Niestety słowa Donalda Tuska okazały się nic niewarte. Dzisiaj już na podstawie faktów możemy ocenić zaangażowanie premiera Tuska w proces kontrolowania budowy tej inwestycji i pozytywnego stymulowania prac rządu celem wzmocnienia bezpieczeństwa państwa. Niestety jest to ocena negatywna. Widać tu wielką niekompetencję, wielkie lanie wody i co tu dużo mówić – kłamstwo, gdy chodzi o termin, zresztą ciągle przeciągany, oddania gazoportu do użytku.
Zaniedbania te mogą wpłynąć na bezpieczeństwo energetyczne Polski?
– Bezpieczeństwo energetyczne Polski z pewnością na tym ucierpi. Możemy mówić o kolejnym roku straty, której wycena jest bardzo trudna, ciężko bowiem wycenić bezpieczeństwo i komfort życia Polaków. To niezwykle poważne zaniechanie. Przypuszczam, że zarówno proces inwestycyjny, jak i kwestie związane z chęcią tuszowania informacji NIK, zasługują na potępienie ze strony nie tylko opozycji, ale także tych wszystkich ludzi, którzy mają świadomość, czym tak naprawdę jest dbałość o interes państwa i jakie mogą być konsekwencje tych karygodnych zaniedbań.
Czy koniec tego roku jako podawany termin zakończenia tej inwestycji jest w Pańskiej ocenie realny?
– Trudno bazować na opiniach przedstawicieli tego rządu czy osób, które są zaangażowane w proces budowy gazoportu, bo wcześniej przekazywane informacje okazały się nieprawdziwe. Moim zdaniem, można mówić nawet o swojego rodzaju dezinformowaniu posłów opozycji. Jest to wielki skandal, tym razem związany nie tylko z możliwością określonych strat finansowych, ale również z zagrożeniem czegoś, co jest znacznie cenniejsze, a mianowicie z zagrożeniem bezpieczeństwa energetycznego naszego państwa.
Cała ta sprawa to wynik zaniedbania, niekompetencji czy świadome działanie?
– Uważam, że jest to efekt niekompetencji, bałaganu. Przejaw wielkiej niedbałości o sprawy Polski, sprawy publiczne, ze strony osób, które z racji pełnienia funkcji powinny się legitymizować szczególną dbałością i troską o wypełnianie powierzonych zadań. Problem polega też na tym, że dzisiaj, kiedy już wiemy, jaka jest skala opóźnień i różnego typu nieprawidłowości, Donald Tusk znajduje się daleko poza zasięgiem krytyki politycznej partii opozycyjnych, bo uciekł z Polski na dobrze płatny europejski stołek, pozostawiając w kraju rozgrzebane sprawy górnictwa, niedokończony gazoport, problemy frankowiczów i brak recepty na wyjście z tego impasu. W świetle tych i wielu innych „sukcesów”, jakie osiągnął w Polsce, trudno powiedzieć, skąd wzięło się to jego docenienie na forum europejskim. Myślę, że z czasem będziemy mogli powiedzieć znacznie więcej w tym temacie i odpowiedzieć sobie na pytania dotyczące tej nominacji.
Donald Tusk, zapewniając o terminie zakończenia budowy terminalu, świadomie wprowadzał Polaków w błąd?
– Sądzę, że Donald Tusk, tak jak w przypadku obietnic związanych z niezamykaniem kopalń, składanych tuż przed opuszczeniem kraju, w okresie przed wyborami samorządowymi, doskonale wiedział, że jego zapewnienia i rzeczywistość, którą niebawem będziemy mieli okazję obserwować, to dwa różne światy. Niestety dzisiaj nie możemy zapytać Donalda Tuska, czy nie wstydzi się swojej postawy i czy zdaje sobie sprawę z tego, jak wiele szkód narobił w polskiej polityce swoimi rządami.