• Środa, 25 marca 2026

    imieniny: Marii, Wieńczysława

Uległy nie znaczy dobry

Poniedziałek, 2 marca 2015 (12:42)

W opinii premier Ewy Kopacz, szef resortu rolnictwa Marek Sawicki jest jednym z lepszych ministrów jej rządu i bardzo dba o sprawy rolnictwa. Słów premier Kopacz nie można odebrać inaczej niż jako ironii. Inaczej świadczyłoby to, że premier nie ma podstawowej wiedzy na temat sytuacji w rolnictwie. Nie miałaby także wiedzy na temat polityki rolnej prowadzonej przez rządy krajów zachodnich.

Ale z drugiej strony gdyby miała taką wiedzę, to by zdawała sobie sprawę z tego, że nasze rolnictwo jest w tragicznej sytuacji. Również z uwagi na bardzo niekorzystną pozycję konkurencyjną na europejskim rynku. Nie mając rzetelnej wiedzy, Ewa Kopacz twierdzi, że Marek Sawicki jest dobrym ministrem i na wystawieniu pozytywnej laurki szefowi rolnictwa w ocenie premier kończy się problem.  

Protest rolników trwa i na razie nic nie zapowiada jego końca. Obie strony, a więc rząd i rolnicy, okopali się na swoich pozycjach i nie ma miejsca na porozumienie. Bierze się to z tego, że rolnicy znajdują się w sytuacji podbramkowej i nie mają już z czego ustąpić. Wzięli kredyty na rozwój gospodarstwa, co wiąże się z potężnymi nakładami finansowymi, gdy okazuje się więc, że cena za produkty rolne jest poniżej kosztów produkcji, to siłą rzeczy nie mają z czego spłacać. W ciągu trzech miesięcy odwiedza ich komornik, a w jego działaniu litości nie ma. Skoro więc system jest taki, że koszty produkcji są większe niż ceny, które otrzymują, to gospodarstwa muszą upadać. O taką przyszłość Polski nam chodzi?

Postawa ministra rolnictwa wobec rolników i protestów bierze się stąd, że Marek Sawicki jest uległy wobec wytycznych Brukseli i proponowanych przez nią rozwiązań. Nie ma siły i determinacji, aby występować odważnie w obronie polskich rolników. Dodatkowo dyktat w Polsce sprawuje minister finansów, który niechętnie spogląda na rolników. Od lat tłumaczy się, że nie potrzeba dotować rolnictwa z państwowych pieniędzy, bo rolnicy dostają dotacje unijne. To są absurdalne twierdzenia. Jeżeli więc Marek Sawicki będzie dalej uległy względem biurokracji unijnej i ministra Mateusza Szczurka, sytuacja dalej będzie patowa.

Protest jak dotąd przebiega spokojnie. Z dnia na dzień zbliża się do nas wiosna. Rolnicy będą powoli wychodzić w pole. Trudno więc przewidzieć, czy determinacja grup rolniczych się utrzyma. Jednak analizując ich sytuację i obserwując dotychczasowe ruchy można wywnioskować, że nasi rolnicy nie ustąpią. Mimo prac polowych będą dalej walczyć. Dlaczego? Bo jeżeli uda się ich teraz złamać, to będzie oznaczało to koniec polskiego rolnictwa. 

Gabriela Masłowska