• Środa, 25 marca 2026

    imieniny: Marii, Wieńczysława

Rząd zmarnowanych pieniędzy

Sobota, 28 lutego 2015 (05:00)

Premier Ewa Kopacz stwierdziła, że inwestycje finansowane z funduszy europejskich pozwolą stworzyć w Polsce pół miliona nowych miejsc pracy. Ambitnie!

Mamy za sobą doświadczenia pierwszej perspektywy finansowej lat 2007-2013. Pieniądze unijne miały być środkami stanowiącymi trampolinę rozwoju gospodarczego naszego kraju. Jak dotąd ten rząd budował najdroższe autostrady, prowadził inwestycje, które kończyły się wpadkami konstrukcyjnymi, jak zamiana Stadionu Narodowego w basen narodowy. To pokazuje, że racjonalność wydawania pieniędzy jest na bardzo niskim poziomie.

Doświadczenie pokazuje, że przetargi na inwestycje ze środków unijnych są wygrywane przez firmy zagraniczne, a Polacy są tylko podwykonawcami. W perspektywie czasu firmy zagraniczne nie rozliczały się z naszymi. W efekcie bardzo dużo polskich firm splajtowało.

Powstanie pół miliona miejsc pracy w oparciu o fundusze europejskie jest niemożliwe. Tworzenie firm, które przez samozatrudnienie będą rozwiązywać problemy bezrobocia, jest fikcją. We wrześniu 2014 roku rząd przekazał potężne środki do powiatowych urzędów pracy. Poprzez samozatrudnienie Polacy tworzyli firmy. Dziś te osoby zwracają pieniądze, bo nie są w stanie udowodnić swojego rozwoju i nie osiągnęły założonego celu.

Zatem czy plany rządu na wsparcie walki z bezrobociem funduszami unijnymi na samozatrudnienie to jest pozytywna perspektywa dla Polski? Może i zostanie utworzonych kilkadziesiąt miejsc pracy, ale one będą krótkie, sezonowe i na pewno nie w tej ilości, o której mówi premier Kopacz.

Ten rząd nie potrafi przedstawić społeczeństwu takiej oferty, która pozwoliłaby utworzyć długofalowe miejsca pracy. Tak więc w Polsce bez zmian. Wszystko odbywa się na zasadzie sezonowości podporządkowanej aktualnym wydarzeniom politycznym.

Maria Zuba