• Wtorek, 10 marca 2026

    imieniny: Cypriana, Marcelego

Ostatnie starcie Obama - Romney

Poniedziałek, 22 października 2012 (22:07)

Prezydent USA Barack Obama i republikański kandydat do Białego Domu Mitt Romney spotkają się dziś wieczorem na trzeciej, ostatniej już debacie telewizyjnej przed wyborami. Poświęcona będzie ona w całości problemom międzynarodowym.

Polityka zagraniczna uchodzi za mocną stronę Obamy, ale Romney, który ostatnio zrównał się z prezydentem w sondażach, także w tej dziedzinie nadrabia do niego dystans.

Debatę w Boca Raton na Florydzie poprowadzi weteran dziennikarstwa Bob Schieffer z telewizji CBS News. Odbędzie się ona w kameralnym formacie - dwaj rywale zasiądą za owalnym stołem po obu stronach moderatora.

Według sondaży, więcej Amerykanów uważa, że Obama lepiej będzie radził sobie  w polityce zagranicznej niż Romney. Prezydent - zwraca się uwagę - kierował nią przez prawie cztery lata pierwszej kadencji, podczas gdy Romney nie ma w tych sprawach żadnego doświadczenia.

Na korzyść Obamy przemawia fakt, że na jego rozkaz amerykańskie siły specjalne zabiły w maju 2011 roku wodza Al-Kaidy Osamę bin Ladena. Administracja przy każdej okazji przypomina, że zlikwidowano również wielu innych przywódców Al-Kaidy, głównie dzięki nalotom samolotów bezzałogowych na bazy islamistów w Pakistanie i Jemenie.

Szerokim poparciem społecznym cieszy się też realizowany przez Obamę plan wycofania wojsk USA z Afganistanu do końca 2014 r., a wcześniej opinia publiczna z uznaniem przyjęła zakończenie przez niego wojny w Iraku.

Jednak według sondażu przeprowadzonego w październiku przez Pew Research Center, już tylko 47 proc. Amerykanów uważa, że prezydent lepiej pokieruje polityką zagraniczną niż Romney, podczas gdy na republikańskiego kandydata wskazało 43 proc. We wrześniu w analogicznym sondażu różnica między obu politykami wyniosła 15 punktów procentowych.

Zdaniem ekspertów, Romney nadrabia dystans do Obamy dzięki udanemu występowi w pierwszej debacie telewizyjnej i agresywnej postawie w drugiej debacie, kiedy m.in. atakował politykę administracji wobec Chin. Zapowiadał, że jako prezydent będzie twardy wobec chińskiego rządu, który narusza umowy z USA o wolnym handlu.

Z sondaży wynika, że obietnice odwetowych posunięć wobec Pekinu spotykają się z sympatią wyborców, którzy przypisują Chinom częściową winę za problemy ekonomiczne USA, w tym ucieczkę miejsc pracy za granicę.

Obamie - zdaniem komentatorów - zaszkodził atak na konsulat amerykański w Bengazi 11 września, w którym zginął ambasador USA w Libii i trzej inni Amerykanie. Republikanie wytykają administracji, że przez tydzień po ataku twierdziła, iż był on rezultatem spontanicznego protestu przeciw antymuzułmańskiemu filmowi wyprodukowanemu w USA. Tymczasem już nazajutrz po napaści pojawiły się sygnały, a potem dowody, że chodziło o atak terrorystyczny zaplanowany przez ekstremistów islamskich w Libii.

 

IK, PAP