• Środa, 25 marca 2026

    imieniny: Marii, Wieńczysława

Niezauważani rolnicy

Poniedziałek, 23 lutego 2015 (18:26)

O dziesięć dni przedłużono protest rolników przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów w Warszawie. Rolnicy próbują zwrócić uwagę na problem polskiej wsi i domagają się spotkania z premier Ewą Kopacz, która jak dotąd nie chce zauważyć koczujących przed jej siedzibą przedstawicieli rolniczych związków zawodowych.

Senator Jerzy Chróścikowski poinformował, że prezydium Rady Krajowej „Solidarności” Rolników Indywidualnych zdecydowało w poniedziałek o przedłużeniu protestu przed kancelarią premiera o 10 dni.

Szef „Solidarności” rolników wyjaśnił przy tym, że zgodę na protest rolnicy mają do końca lutego. Jednak – jak zapowiedział – związek będzie starał się o jej przedłużenie.

– Uważamy, że protest musi być przedłużony, ponadto przygotowujemy ogólnopolską akcję protestacyjną, ta decyzja jest dzisiaj rozsyłana do struktur związkowych – dodał senator Chróścikowski.

Sytuacja polskiego rolnictwa jest bardzo trudna. Co roku spółki z obcym kapitałem wykupują olbrzymie połacie polskiej ziemi, nie ma realnej pomocy dla rolników, którzy odczuli skutki rosyjskiego embarga, wciąż niewypracowany został system wypłaty odszkodowań za zniszczenia wyrządzone przez dzikie zwierzęta.

Jak podkreśla w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl Wiesław Wiktorowski z województwa zachodniopomorskiego, rolnicy przyjeżdżają do Warszawy, ponieważ ich sytuacja jest coraz trudniejsza. – Nie jesteśmy tutaj, bo chcemy jakichś przywilejów, nie jesteśmy tutaj, bo jest nam dobrze, ale chcemy zwrócić uwagę na bardzo trudną sytuację finansową coraz większej liczby rolników, których dochody nie pokrywają nawet kosztów produkcji – dodał rolnik, który podkreślił jednocześnie, że jest bardzo zdeterminowany i będzie protestował do skutku. – Wciąż mamy nadzieję, że premier Ewa Kopacz zauważy nas i będzie chciała rozmawiać o naszych problemach – zauważył Wiesław Wiktorowski.

Protestujących przed kancelarią premiera wspierają nie tylko przedstawiciele innych branż, ale także mieszkańcy Warszawy.  Rolnicy zmieniają się w miasteczku rotacyjnie. Część z nich nocuje w przygotowanych namiotach.  W „zielonym miasteczku” działa kuchnia polowa, w której przygotowywane są ciepłe posiłki i napoje dla zmarzniętych protestujących.

MM