• Wtorek, 10 marca 2026

    imieniny: Cypriana, Marcelego

Misje ożywiają Kościół

Poniedziałek, 22 października 2012 (06:07)

Z JE ks. bp. Jerzym Mazurem, przewodniczącym Komisji ds. Misji KEP, rozmawia Sławomir Jagodziński

Ekscelencjo, rozpoczął się Tydzień Misyjny w Roku Wiary. Czy liczba misjonarzy posyłanych na misje przez Kościoły lokalne stanowi jakiś miernik stanu wiary w danym narodzie i obrazuje potrzebę nowej ewangelizacji?

- Światowy Dzień Misyjny, który obchodzimy w Roku Wiary, przypomina nam, że Kościół jest z natury Kościołem misyjnym. Istnieje po to, aby służyć całemu światu, aby wszyscy jego mieszkańcy zostali zbawieni. Także cały tydzień misyjny obchodzony pod hasłem: "Głosić wiarę z radością" przypomina słowa Jezusa wypowiedziane do Apostołów: "Idźcie i nauczajcie wszystkie narody". Błogosławiony Jan Paweł II w encyklice "Redemptoris missio" podkreślał, że misja Chrystusa powierzona Kościołowi nie została wypełniona do końca, i nadal widzimy niezmierzone horyzonty dla dzieła krzewienia wiary. O tej aktualności misji uczy nas też Benedykt XVI, podkreślając choćby w tegorocznym Orędziu misyjnym, że wszystkie wspólnoty Kościoła muszą czuć się odpowiedzialne za głoszenie Ewangelii i poszukiwać jednocześnie nowych form jej głoszenia. Dotyczy to i misji w sensie ścisłym, które nazywamy ad gentes, i nowej ewangelizacji, czyli głoszenia Chrystusa tam, gdzie wiara z różnych przyczyn już przygasła.

Misje są sprawą wiary i dotyczą wszystkich ochrzczonych, oczywiście w zależności od powołania: jedni realizują to powołanie poprzez wyjazd na misje, inni poprzez szeroko rozumianą współpracę misyjną. Zaangażowanie w dzieło misyjne świadczy o stałości naszej wiary. Warto w tym miejscu przypomnieć słowa bł. Marii Teresy Ledóchowskiej: "Im który naród więcej czyni dla misji, tym lepiej w jego własnym kraju się dzieje". Bo jak nauczał bł. Jan Paweł II: "Misje odnawiają Kościół", umacniają wiarę i tożsamość chrześcijańską. Wiara umacnia się, gdy jest przekazywana. Im więcej wyślemy misjonarzy, im bardziej zaangażujemy się w dzieło misyjne Kościoła, tym bardziej umocnimy naszą wiarę tutaj. Zrealizujemy jednocześnie to, co jest właściwie celem Roku Wiary: na nowo odnaleźć radość w wierze i entuzjazm w jej przekazywaniu. Zatem jeśli Kościół wysyła misjonarzy, aktywnie angażuje się w animację misyjną i współpracę poprzez modlitwę, ofiarę cierpienia czy wsparcie materialne, to znaczy, że jego wiara jest żywa. To rzeczywiście pewien obraz stanu wiary w określonym Kościele lokalnym.

Czy obecna liczba Polaków na misjach to już kres tego, na co stać polski Kościół?

- Myślę, że nie. Polskę stać na więcej. Ponad 2170 polskich misjonarzy i misjonarek pracuje obecnie w 94 krajach. Jednak biorąc pod uwagę choćby liczbę kapłanów w Polsce, można byłoby spokojnie tę liczbę misjonarzy nawet podwoić. Nasze Centrum Formacji Misyjnej w Warszawie, które przygotowuje duchownych, siostry zakonne i świeckich do wyjazdu na misje, co roku może przyjąć nawet 50 osób. W tym roku przygotowuje się w nim 31 osób. Stąd też chciałbym zachęcić także kapłanów diecezjalnych, jeśli Bóg obdarza któregoś z was powołaniem misyjnym, do odwagi wiary i podjęcia decyzji co do realizowania swego powołania w krajach misyjnych.

Właśnie wróciłem z Afryki, gdzie odwiedziłem polskich misjonarzy w Ghanie, Togo, Wybrzeżu Kości Słoniowej. Kapłani "fideidoniści" pełnią tam wspaniałą działalność misyjną. Ich bardzo ważnym zadaniem jest też to, aby ukazywać miejscowym kapłanom, których jest coraz więcej, świadectwo życia kapłańskiego. Uczyć ich przykładem własnego życia, jak być misjonarzem "fideidonistą" w diecezjach swoich krajów i nie tylko. To dziś wielka rola misjonarzy "fideidonistów", jak nazywamy kapłanów diecezjalnych na misjach. To zadania, które doskonale mogą podjąć polscy kapłani.

Głoszenie Ewangelii w wielu krajach ubogich związane jest z wielowymiarową pomocą ludziom jej potrzebującym. Jakie konkretne wyzwania stawia to przed misjonarzami?

- Przede wszystkim zadaniem misjonarzy jest głoszenie Dobrej Nowiny o zbawieniu. Jest to w pierwszym rzędzie posługa głoszenia Słowa Bożego, świadectwo życia wiarą i dzielenie się doświadczeniem Kościoła, z którego się wychodzi, wobec tych, do których jest się posłanym. Drugie zadanie, jak mówi definicja misji, to zakładanie Kościoła, umacnianie Kościoła. Dokonuje się to poprzez całą działalność kapłanów, a przede wszystkim przez posługę sakramentalną. Odwiedzając w tych dniach miejsca w Ghanie, w których przed 26 laty pracowałem jako misjonarz, muszę powiedzieć o pięknym doświadczeniu. Wielu z tych, którzy mnie pamiętali, podchodziło do mnie. To było dla mnie ogromne przeżycie, gdy ktoś mówi: "Księże biskupie, byłeś tym misjonarzem, który mnie ochrzcił". Tyle lat minęło, a oni rozpoznają kapłana, który włączył ich do wspólnoty Kościoła. Wyrażają wdzięczność za chrzest, doceniają to, że misjonarze uczą ich poznawać Chrystusa i przez sakramenty umacniać ich wiarę. Przejmujące było też inne świadectwo - staruszka, któremu 26 lat temu w Akim Ofuase w Ghanie udzieliłem sakramentu namaszczenia chorych. Mówił: "Ja byłem umierający, a ty, Księże, udzieliłeś mi sakramentu chorych i po tylu latach przyszedłem Ci podziękować, że żyję. Wszyscy już myśleli, że umrę". Ta posługa sakramentalna jest bardzo ważna w całej działalności misjonarza.

Oczywiście nie można na misjach pominąć posługi miłości miłosiernej. Kapłani, siostry zakonne bardzo się w nią angażują. Stąd oprócz budowy kościołów, kaplic, misjonarze budują szkoły, szpitale, starają się, aby np. ludzie mieli wodę. To jest pomaganie ubogim, chorym, osieroconym, dokarmianie dzieci. Na przykład na północy Ghany jeden z naszych misjonarzy werbistów prowadzi bardzo ciekawy projekt pomocy dla kobiet: robienia masła orzechowego. Już 900 kobiet dzięki temu znajduje pracę i może utrzymywać swoje rodziny. Oczywiście ważna w tej pracy jest formacja laikatu w duchu społecznej nauki Kościoła, formacja katechistów, którzy są wielką pomocą misjonarza. Bo to jest istotne dla przyszłości, aby także życie społeczne organizować w duchu chrześcijańskim. Ważne jest również dbanie o środki społecznego przekazu. To też misjonarze muszą rozwijać i w to wchodzić.

Jak polscy misjonarze odbierają niepewność związaną z planami likwidacji Funduszu Kościelnego, który zapewnia im ubezpieczenie zdrowotne?

- Przypomnę swój apel, który gdy ta kwestia kilka miesięcy temu była nagłośniona, skierowałem do wszystkich parlamentarzystów. Wyraziłem w nim smutek i niepokój w związku z planami rządu likwidacji Funduszu Kościelnego, czego skutki mogą dotknąć misjonarzy. A to przecież autentyczni ambasadorzy polskości w krajach, w których pracują! Robią więcej dla Polski niż niejeden dyplomata... Byłoby czymś złym, gdyby pozostali bez żadnej pomocy ze strony swej Ojczyzny. Szkoda, że nasz rząd nie widzi potrzeby ich wspierania. Takie kraje jak choćby Holandia czy Niemcy, choć bardzo zlaicyzowane, pomagają swoim misjonarzom. Rząd niemiecki starszym misjonarzom opłaca nawet bilet co trzy lat w obie strony, gdy chcą odwiedzić ojczyznę. Są też różne zapomogi itd. A tutaj nasz rząd nie chce wspomóc, nawet w innej formie niż Fundusz Kościelny, misjonarzy, tak aby przynajmniej te ubezpieczenia społeczne i zdrowotne im zapewnić. Niepewność w tej kwestii jest niedobra. Mam nadzieję, że misjonarze nie ucierpią na planowanych zmianach. Nie ukrywam, że oni z pewnym niepokojem pytają nas o te sprawy. Jednocześnie dziękują wszystkim, którzy wspierają ich pracę, i pamiętają w swoich modlitwach o wszystkich darczyńcach. (Więcej informacji na temat pracy polskich misjonarzy i misjonarek można znaleźć na stronie www.misje.pl).

Dziękuję za rozmowę.

Sławomir Jagodziński