Początek walki o polskie rolnictwo
Piątek, 20 lutego 2015 (12:01)Protestujący rolnicy spędzili noc pod Kancelarią Prezesa Rady Ministrów. Domagają się rozwiązań systemowych problemów polskiej wsi. Według wcześniejszych zapowiedzi związkowców protest potrwa minimum 10 dni.
Ponad 10 tys. rolników stawiło się w Warszawie, by zaprostesować w obronie wsi i polskiej ziemi. Protestujący rozstawili zielone miasteczko i oczekują przełomowych decyzji ze strony rządu. Noc pod Kancelarią Prezesa Rady Ministrów spędziło kilkudziesięciu rolników.
– Pod Kancelarią nocowało ponad 30 osób. Organizacja jest bardzo dobra, więc nie doszło do żadnych incydentów. W dzień protestuje do 300 osób. Przyjęliśmy system rotacyjny, czyli część rolników będzie odjeżdżać, a zastępować ich będą inni. Współpraca z policją przebiega bardzo dobrze, nie ma zakłóceń w ruchu – relacjonuje w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl Edward Kosmal, szef zachodniopomorskiej „Solidarności” RI.
Edward Kosmal dodaje, że pomimo tego, że protest według założeń ma trwać 10 dni, to rolnicy są zdeterminowani do tego stopnia, że mogą protestować znacznie dłużej.
– Oczekiwanie i nadzieja to uczucia jakie nam towarzyszą w tym momencie. Nie popadamy jednak w optymizm, bo uważamy, że czeka nas długa i ciężka droga. Jesteśmy pełni determinacji. Wiemy, że 10 dni nie wystarczy. To będzie minimum trzymiesięczna walka – powiedział.
Jednym z postulatów protestujących rolników jest spotkanie z premier Ewą Kopacz. Jednak jak zauważa Edward Kosmal, spotkanie z premier jest jedynie wstępem do opracowywania rozwiązań systemowych dla polskiego rolnictwa. Jak akcentuje nasz rozmówca, dotychczasowe propozycje rządu są jedynie lokalnymi i doraźnymi rozwiązaniami.
– Kluczem do rozwiązania obecnej sytuacji nie jest wcale spotkanie z Ewą Kopacz. Kluczem są rozwiązania systemowe. Gdyż to, że zostało wydane rozporządzenie o wypłacie odszkodowań za szkody wyrządzone przez dziki rolnikom z Podlasia w 2014 r., to nie jest jeszcze system wypłaty odszkodowań. Dziki są wszędzie, a nie tylko na Podlasiu. Tam problem jest co prawda bardziej złożony, bo tam odnotowano ASF. Ale to pokazuje, że tym bardziej potrzebny jest system – stwierdza nasz rozmówca.
Rolnicy zauważają, że same odszkodowania nie poprawią sytuacji ekonomicznej polskiej wsi. Edward Kosmal zauważa, że bardzo dużo pieniędzy tracimy na imporcie produktów rolnych z krajów Europy Zachodniej, w które bogata jest polska wieś.
– Importujemy prawie 400 ton cukru. Następnie importujemy około 10 mln świń, około 5 mln prosiaków i warchlaków przyjeżdża do nas z Danii i Holandii. Ktoś na tym zarabia, ale nie polski rolnik – podkreśla szef zachodniopomorskiej „Solidarności” RI.
W opinii protestujących rolników sytuację ekonomiczną rolników osłabia także niesprawiedliwy podział funduszy unijnych.
– Rolnicy z Niemiec dostają dwa razy większe dopłaty, niż rolnik z Polski. W jaki sposób możemy więc z nimi skutecznie konkurować? – pyta Edward Kosmal.
Protest rolników rozpoczął się wczoraj i potrwa jeszcze 9 dni. Związkowcy zadbali o wszystkie niezbędne pozwolenia ratusza i organów porządkowych. Ruch w okolicach Kancelarii Prezesa Rady Ministrów przebiega normalnie. Protest nie powoduje zakłóceń.
Rafał Stefaniuk