• Piątek, 8 maja 2026

    imieniny: Stanisława, Wiktora, Lizy

Bubel o znaczeniu międzynarodowym

Piątek, 20 lutego 2015 (10:34)

Z Janem Marią Jackowskim, senatorem Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Rafał Stefaniuk 

Prawo i Sprawiedliwość złożyło do marszałka Senatu Bogdana Borusewicza wniosek o przerwanie prac w parlamencie nad ratyfikacją konwencji przemocowej. Co jest podstawą formalną tego apelu?

– Apel ma zwrócić uwagę opinii publicznej i Senatu na fakt, że w toku prac nad konwencją okazało się, że są znaczące różnice w tłumaczeniach oficjalnego dokumentu konwencji. Ponadto występują rozbieżności w ocenie, co do konstytucyjności tego dokumentu. Marszałek zgodnie z regulaminem nie może już wycofać punktu dotyczącego konwencji w porządku obrad bez zgody Senatu wyrażonej w głosowaniu. Najbliższe posiedzenie Senatu rozpocznie się 4 marca i wtedy marszałek mógłby poddać pod głosowanie wykreślenie tego punktu z porządku obrad. W przyszłym tygodniu będą odbywać się komisje senackie, podczas których posiedzeń jest przewidywane rozpatrywanie konwencji.

Słyszał Pan senator o podobnym dokumencie tej wagi, który miałby w sobie, aż tyle błędów?

– W mojej pracy parlamentarnej z czymś takim się jeszcze nie spotkałem. Różne były niechlujstwa legislacyjne ze strony rządu, ale nie aż takie. To jest skandal, żeby tak niedbałe tłumaczenie było podstawą egzekwowania prawa. Ratyfikacja przez Rzeczpospolitą Polską tej szkodliwej konwencji, będzie miała dalekosiężne i groźne dla naszego kraju skutki. To pokazuje brak profesjonalizmu rządzących, a także ich nieudolność i indolencję.  

Jest szansa, że konwencja przepadnie w Senacie?

– Jest taka nadzieja, aczkolwiek trzeba pamiętać, że może się tak zdarzyć, że ta grupa senatorów Platformy Obywatelskiej, która nie chciałaby poprzeć konwencji, będzie naciskana, żeby opowiedzieć się za ratyfikacją. Wtedy wszystko w rękach prezydenta.

Prezydent również może zablokować ratyfikację tego ideologicznego dokumentu...

– Prezydent będzie mógł skorzystać ze swoich uprawnień do prewencyjnego oddania konwencji pod ocenę Trybunału Konstytucyjnego. Prewencyjnie to znaczy przed ratyfikacją konwencji i zanim stałaby się ona obowiązującym dokumentem prawa, które nakładałoby na Polskę określone zobowiązania. To jest kluczowy moment. Tylko prezydent może prewencyjnie odesłać do Trybunału dokument, który jeszcze nie obowiązuje. Gdyby TK badał konwencję po ratyfikacji, to nawet gdyby orzekł niezgodność dokumentu z Konstytucją RP, to nie chciałby przyłożyć ręki do jej zatrzymania. Kluczową rolę odgrywa więc w tej sprawie prezydent. Stąd też apel naszego kandydata na prezydenta Andrzeja Dudy, aby Bronisław Komorowski skorzystał ze swoich uprawnień i zablokował ratyfikację tzw. konwencji przemocowej, która z zapobieganiem przemocy nie ma nic wspólnego.

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk