Schizofrenia Kluzik-Rostkowskiej?
Czwartek, 19 lutego 2015 (17:49)Rząd Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego słynie z niechęci do Radia Maryja i dzieł, które przy nim powstały. Wystarczy przypomnieć skandal z geotermią, drogę przez mękę na multipleks Telewizji Trwam czy ostatnie „problemy” z odpisem 1 procenta na Fundację Nasza Przyszłość.
Teraz minister edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska rozesłała list do dyrektorów szkół w całej Polsce, w którym „przestrzega” przed współpracą z Wyższą Szkołą Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. Podobno powodem listu miały być jakieś tajemnicze „niepokojące informacje”, jakie dotarły do MEN.
Dlatego wraz z poseł Małgorzatą Sadurską próbowaliśmy w Sejmie uzyskać wyjaśnienie tych niebywałych działań MEN. Zamiast Joanny Kluzik-Rostkowskiej próbowała tłumaczyć się wiceminister MEN Joanna Berdzik. Argumenty, jakie przedstawiła, były kuriozalne: m.in. w jakiejś szkole część uczniów nie poszła na warsztaty, a przez warsztaty wszyscy stracili lekcje fizyki i chemii. Ten poziom argumentów tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że działania szefowej MEN były motywowane niechęcią do WSKSiM.
Potwierdziły się też nasze przypuszczenia, że działania minister nastąpiły bez podjęcia jakiejkolwiek próby poznania tego, co młodym ludziom oferuje uczelnia z Torunia.
Warsztaty „Zrozumieć media”, które organizuje WSKSiM, to nic innego jak przygotowanie młodych ludzi do życia w dorosłym społeczeństwie. To także przygotowanie młodzieży do wejścia na rynek pracy. Zwracam uwagę, że uczelnia wyrównuje szanse między młodzieżą z dużych ośrodków i Polski lokalnej. Minister edukacj narodowej takie działania powinna z całego serca wspierać. Dlatego postępowania minister Kluzik-Rostkowskiej nie potrafię wytłumaczyć inaczej jak szykanami wobec katolickiej uczelni.
Warto przypomnieć, że minister Kluzik nie zdobyła się na taką reakcję, kiedy rodzice alarmowali ją, że tzw. seksedukatorzy wchodzą do przedszkoli i szkół i indoktrynują małe dzieci. Wtedy nie wykonała tak zdecydowanego ruchu jak wobec warsztatów „Zrozumieć media”. Nie pytała, czy rodzice życzą sobie seksedukacji malutkich dzieci, która narusza bardzo intymną sferę dziecka. Nie widziałem refleksji nad krzywdą, jaka mogła być wyrządzona małym dzieciom. Dzisiaj, kiedy mamy do czynienia z bezinteresowną pomocą dla nastolatków, którzy niedługo wejdą na rynek pracy, minister zachowuje się, jakby było to coś złego. Nagle zapłonęła też troską o rzekome prawa rodziców, jakby zapomniała, że dopiero co sama forsowała przymus posłania 6-latków do szkół, wbrew woli rodziców i opiekunów.
Niestety, ale takie zachowanie nosi znamiona schizofrenii moralnej, co dyskwalifikuje panią Kluzik jako szefową MEN.
Ponadto zastępująca Kluzik wiceminister Berdzik próbowała wprowadzić nas w błąd, wmawiając, że zajęcia prowadzone przez katolicką uczelnię z Torunia nijak się mają do programu szkolnego licealistów.
Dlatego pragnę zakomunikować minister i jej zastępczyni, że warsztaty „Zrozumieć media” w pełni mieszczą się w programie nauczania przedmiotu „Wiedza o społeczeństwie”. A tłumaczenie, że udział w warsztatach sprawia, że dzieci nie mają lekcji chemii czy fizyki, jest po prostu głupie.
Idąc takim tokiem rozumowania, Joanna Kluzik-Rostkowska niedługo zabroni dzieciom wyjazdów do teatru, kina czy na szkolne wycieczki. Oczywiście zupełnym przypadkiem na takie spektakle i filmy, których treść nie podoba się pani minister.
Maciej Małecki