• Piątek, 8 maja 2026

    imieniny: Stanisława, Wiktora, Lizy

O autentyzm życia wiarą

Czwartek, 19 lutego 2015 (09:28)

Z ks. prof. dr. hab. Andrzejem Maryniarczykiem SDB, kierownikiem Katedry Metafizyki na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Apel o niepodpisywanie tzw. konwencji przemocowej Rady Europy, jaki ks. bp Ignacy Dec skierował do prezydenta Bronisława Komorowskiego, spotkał się z agresywną reakcją ze strony niektórych mediów i polityków. Mamy do czynienia z próbą zagłuszania głosu prawdy o zgubnym dla Polski dokumencie?

– Można zauważyć, że od jakiegoś czasu chce się wyrugować głos Kościoła z dyskursu na temat życia społecznego. Przykładem tego jest powtarzanie jak mantry hasła, że Kościół, księża biskupi nie powinni się mieszać do polityki. Tymczasem polityka, w jej właściwym rozumieniu, jest etyką życia społecznego, której celem jest roztropna troska o dobro wspólne. Takim dobrem wspólnym jest bezpieczny rozwój życia osobowego człowieka, tak w wymiarze indywidualnym, jak i społecznym. Konwencja przemocowa, którą Sejm i Senat przyjął, a teraz czeka na podpis prezydenta, jak ukazują to znawcy zagadnienia, jest zagrożeniem dobra wspólnego, którym jest rodzina i bezpieczny rozwój w rodzinie życia każdego jej członka. Głos ks. bp. Ignacego Deca, a także innych biskupów w tej sprawie jest czymś pożądanym i wręcz koniecznym.  

Trudno powiedzieć, jak zachowa się Bronisław Komorowski, ale czy prezydentowi państwa, który mieni się katolikiem i reprezentantem Narodu, głos społeczeństwa – ludzi wierzących wyrażony przez biskupa może być obojętny?

– Coraz częściej niestety stajemy się świadkami, że politycy czy partie polityczne, odwołujące się do wartości chrześcijańskich, w swej praktyce politycznej temu zaprzeczają. Dotyczy to właśnie takich fundamentalnych prawd jak: obrona życia ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmierci, nierozerwalność małżeństwa, in vitro czy eutanazja. Nie są to przecież prawdy zarezerwowane tylko dla katolików, lecz są to prawdy wskazujące na dobro wspólne, których adresatem jest każdy człowiek i każdy obywatel. Prezydent nie tylko jako katolik, ale także jako człowiek winien bronić przed tym, co zagraża osobie ludzkiej i co zagraża dobru wspólnemu. A takim zagrożeniem jest tzw. konwencja przemocowa. 

Ostrze krytyki zostało skierowne nie tylko w ks. bp. Deca, ale także innych kapłanów. Szkalowanie księży, którzy wskazują zagrożenia i bronią zasad, staje się coraz częstszą praktyką?

– Ataki, niekiedy bardzo prymitywne, na biskupów i kapłanów, a także ludzi świeckich, którzy jasno wypowiadają się w tak fundamentalnych sprawach, jedynie potwierdzają słuszność i wagę bronionych prawd. Ataki te są próbą zastraszania i zagłuszania głosu w sprawach fundamentalnych dla życia osobowego człowieka, dobra rodziny i społeczeństwa. Naszą powinnością jest, by tych atakowanych ludzi wspierać, bronić i podtrzymywać na duchu, a co najważniejsze – słuchać tego, co mają nam do przekazania. 

Jak Ksiądz Profesor wspomniał na wstępie – nie jest to pierwsza próba dezawuowania głosu Kościoła, który przecież ma prawo, a nawet obowiązek zabierać głos w sprawach ważnych dla Narodu...

– Prawem i obowiązkiem Kościoła jako przewodnika człowieka na drodze do zbawienia jest nieustanne czuwanie, by tworzone prawa, powoływane instytucje i organizacje ułatwiały czynienie dobra, a utrudniały czynienie zła. Kościół przecież w całej historii naszego Narodu zawsze stawał w obronie fundamentalnych praw człowieka i rodziny, tradycji i kultury, a słuszność tej obrony potwierdziła i potwierdza nasza historia. 

Tytuł „Konwencja Rady Europy o zapobieganiu i przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej” brzmi rzeczowo, ale w tym wypadku pozory mylą, bowiem w konwencji tej wcale nie chodzi o zapobieganie patologicznym zjawiskom...

– Wielu zwraca uwagę na ideologizację tejże konwencji, co oznacza, że jej cele są inne, niż podaje się oficjalnie. Celami tymi są: walka z tradycyjną rodziną i jej deprecjacja, wprowadzenie walki płci, walka z religią, zwłaszcza katolicką. Świadczy o tym m.in. zrównanie płci biologicznej z kulturową, wskazywanie na tradycyjny model rodziny czy na religię jako źródła przemocy i zagrożenia dla człowieka.

Komu zależy na tym, by ten dokument zafunkcjonował w Polsce, dodajmy – w roku poświęconym św. Janowi Pawłowi II?

– Od dłuższego czasu można zaobserwować, że po śmieci Jana Pawła II zintensyfikowały swą działalność międzynarodowe środowiska laicko-liberalno-masońskie i systematycznie uderzają w te wartości, którym św. Jan Paweł II poświęcił całe swoje życie i nauczanie. Atak ten, jak widzimy, jest wymierzony w: świętość poczętego życia, nierozerwalność małżeństwa, świętość rodziny, obronę ludzi chorych, niedołężnych i starszych, w prawdziwą miłość i czystość przedmałżeńską, ale również w niezbywalną rolę religii katolickiej w indywidualnym i społecznym życiu człowieka oraz kulturze i wiele innych obszarów.

Jak możemy się przeciwstawić tej niebezpiecznej fali ideologizacji życia społecznego?

– Trzeba te zjawiska rozpoznawać, nazywać po imieniu i reflektować, a następnie dobierać odpowiednie środki, tak duszpasterskie, jak i społeczne, aby się temu przeciwstawiać. Obok modlitwy, formacji duszpasterskiej są też środki demokratycznego działania, takie jak protesty, listy, procesy sądowe. Z tego wszystkiego trzeba korzystać. Tam bowiem, gdzie organizuje się zło, tam również musi organizować się dobro. Sytuacja społeczno-kulturowa, w której żyjemy, domaga się od ludzi wierzących, a także od wierzących katolickich polityków autentyzmu życia wiarą. Prawdy bowiem, których bronią katoliccy politycy, takie jak obrona życia, małżeństwa czy rodziny nie są prawdami konfesyjnymi (katolickimi) – ale prawdami ogólnoludzkimi. Są dobrem wspólnym, na straży którego ma stać prawo i przedstawiciele państwa. Kościół zaś przez swoich przedstawicieli biskupów, kapłanów, a także ludzi świeckich ma powinność i prawo o tym przypominać, zwracać uwagę na zagrożenia i niebezpieczeństwa – a jego tysiącletnia obecność w życiu polskiego Narodu nie może być marginalizowana i rugowana przez jakąkolwiek partię, której udział w dziejach Polski jest kilkuletni czy kilkumiesięczny.  

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki