• Środa, 25 marca 2026

    imieniny: Marii, Wieńczysława

Obywatelu, radź sobie sam

Środa, 18 lutego 2015 (14:25)

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego w styczniu 2015 r. przeciętne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw było wyższe o 1,2 proc. Jest to kolejny dowód na zasadniczy rozdźwięk między rzeczywistością a statystyką i medialną propagandą. Według informacji Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej bezrobocie w styczniu wzrosło do 12,1 proc. Luty nie zapowiada się lepiej. Przecież co chwilę słyszymy o zwolnieniach, które mają dotknąć wielu firm.

Odnotowany wzrost jest jedynie efektem statystycznym. Pokazuje to, że przedsiębiorcy zaoferowali kilka tysięcy nowych miejsc pracy, ale te oferty nie są do zaakceptowania ze względów finansowych. W ostatnich latach wzrosła także liczba Polaków zatrudnionych za minimalne wynagrodzenie. To jest już 600 tys. Polaków pracujących za 1750 zł brutto.

Nie słyszymy o nowych inwestycjach. Wiele firm z kolei stoi na skraju bankructwa chociażby w branży budowlanej. Nie zakończyły się także problemy górnictwa. Już niebawem będziemy mieli problem zwolnień w Katowickim Holdingu Węglowym, gdzie mówi się o kilku tysiącach stanowisk przeznaczonych do redukcji. Niepokoje dotknęły również kolej. W bardzo złej sytuacji znalazły się firmy przewozowe i logistyczne ze względu na niemiecką płacę minimalną, która wejdzie w życie mimo opowieści i bajek rządu, że to zostanie zastopowane. W bajki o zielonej wyspie nie wierzy już nikt.

Polacy zarabiają mniej niż Grecy. Zdecydowanie mniej niż Hiszpanie i Portugalczycy, a wielokrotnie mniej niż Niemcy i Francuzi. Z kolei ceny podstawowych produktów w wielu rejonach Niemiec są niższe niż w Polsce! Jesteśmy też ograbiani, jeżeli chodzi o ceny różnych usług.

Według GUS, także przeciętne miesięczne wynagrodzenie wzrosło! Jest wyższe o 3,6 proc. i wyniosło 3942,78 zł. Z podwyżkami wynagrodzeń jest tak, że wszyscy o nich słyszeli, tylko nikt nie widział. Przeciętny obywatel raz że nie otrzymał wyższego wynagrodzenia, a dwa – zaobserwował wzrost kosztów życia, mimo że nie rośnie inflacja. To są tak zwane polskie cuda! Mamy deflację w kraju, a z portfela ubywa coraz więcej. Nic dziwnego, że odnotowaliśmy wzrost kredytów konsumpcyjnych. W zeszłym roku pobito rekord i w ramach tych kredytów pożyczono 78 mld złotych. Z reguły pożycza się nie wtedy, jak ma się pieniądze, ale jak ich brakuje. To świadczy o tym, jak niski jest nasz dochód z pracy i z systemu emerytalno-rentowego.

Blisko 2 mln Polaków, mimo że oboje rodziców pracuje, nie jest w stanie utrzymać rodziny. Z drugiej strony odnotowujemy gigantyczne apanaże dyrektorów spółek Skarbu Państwa, których zarządy i rady nadzorcze są prywatnym folwarkiem obecnej władzy. Słyszymy o tych milionowych odprawach, milionowych wynagrodzeniach. To pokazuje, że elity władzy oderwały się od rzeczywistości. A jak to się mówi: „Partia wyżywi się sama”! A ty, obywatelu, radź sobie sam!         

Janusz Szewczak