Mleczarnie wygrały z embargiem
Środa, 18 lutego 2015 (03:26)Rosyjskie embargo mocno uderzyło w eksport produktów mlecznych, ale i tak wyniki firm mleczarskich za ubiegły rok są dobre.
Prawie 2 mld euro – taka była w 2014 roku sprzedaż polskich mleczarni na rynki zagraniczne, głównie w krajach Unii Europejskiej. To o 15 proc. więcej niż w 2013 roku. Ten wynik jest bardzo dobry na tle całego eksportu żywności, który wzrósł „tylko” o około 5 proc.
Eksport zarówno przetworów mlecznych, jak i całej polskiej żywności byłby zapewne wyższy, gdyby nie ogłoszone w sierpniu rosyjskie embargo. A właśnie mleczarstwo było szczególnie narażone na negatywne skutki retorsji gospodarczych ogłoszonych przez Kreml w odpowiedzi na unijne sankcje ogłoszone po aneksji Krymu przez Rosję i wybuchu wojny w Donbasie.
Z danych ministerstw finansów i rolnictwa wynika bowiem, że w pierwszym półroczu 2014 roku wzrost eksportu wyrobów mlecznych wynosił około 23 proc. Można więc powiedzieć, że Rosjanie kupili w Polsce tylko niewiele ponad połowę masła, mleka w proszku, serów niż w poprzednich latach. A ponieważ na wschód trafiało około 20 proc. polskiego eksportu mleczarskiego, to odbiło się to na rocznych wynikach handlu zagranicznego tej branży – eksport do Rosji w 2024 roku spadł o około 8 proc. W tym roku, jeśli embargo będzie utrzymane, wskaźniki spadną jeszcze bardziej.
Pocieszające jest to, że nasze firmy szybko zaczęły niwelować straty. Co prawda odbyło się to kosztem spadku cen w eksporcie wielu gatunków nabiału, ale na szczęście embargo miało mniejszy negatywny wpływ na sektor mleczarski niż początkowo sądzono. O wiele większym problemem dla przyszłości branży są bardzo wysokie kary, jakie grożą nam ze strony Komisji Europejskiej za nadprodukcję mleka.
Mleczarnie eksportują głównie na rynki państw UE, co jest zrozumiałe, bo nie ma w tym przypadku barier celnych, a i koszty transportu mają znaczenie. Tym niemniej, szukają też nowych rynków zbytu, zwłaszcza w Azji. Na inne kontynenty możemy wywozić choćby spore ilości mleka w proszku. To oprócz serów jedna z największych polskich specjalności eksportowych.
Utrzymanie wysokiej dynamiki sprzedaży zagranicznej leży w interesie całego sektora, bo każdy niesprzedany za granicę jogurt, ser, każda kostka masła musi zostać skierowana do sprzedaży w kraju. Skutkiem tego zaś jest zawsze wzrost podaży, a co za tym idzie – spadek cen hurtowych (choć niekoniecznie i nie zawsze detalicznych). To zaś może pogorszyć wyniki ekonomiczne mleczarń i doprowadzić do utrzymania się w dłuższym okresie niskich cen skupu mleka od rolników.
Krzysztof Losz