• Piątek, 8 maja 2026

    imieniny: Stanisława, Wiktora, Lizy

Hojność w wydaniu premier Kopacz

Wtorek, 17 lutego 2015 (17:48)

W sytuacji, kiedy ludzie ledwo wiążą koniec z końcem, kiedy brakuje na leczenie chorych, kiedy górnikom grozi się zamykaniem kopalń, a dla rolników brakuje pieniędzy na rekompensaty związane z rosyjskim embargiem, premier Ewa Kopacz lekką ręką rozdaje dziesiątki milionów złotych dla urzędników podległych sobie resortów.

Na nagrody dla urzędników poszczególnych ministerstw za ubiegły rok Ewa Kopacz przeznaczyła 95 milionów złotych. Premie w ramach „taniego państwa” trafiły do pracowników wszystkich resortów. Największe, bo aż 26 milionów złotych do podziału, trafiły do Ministerstwa Spraw Zagranicznych, 17 milionów otrzymali pracownicy Ministerstwa Finansów. 7 milionów złotych będzie mieć do rozdysponowania pomiędzy swoich urzędników Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej, a niewiele mniej, bo 6,5 miliona złotych, dostaną pracownicy Ministerstwa Gospodarki.

Ministerstwo Skarbu Państwa wprawdzie nie ujawnia, jaką sumą nagrodzi swoich pracowników, ale pewnie nie będą to sumy znacznie odbiegające od pozostałych resortów.

Postawa rządu PO, który każe ludziom zaciskać pasa, a sam szczodrze nagradza swoich, bulwersuje parlamentarzystów opozycji. Poseł Artur Górski (PiS) w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl podkreśla, że w normalnym państwie takie rzeczy nie mogłyby mieć miejsca, z drugiej jednak strony zauważa, że standardy PO nie powinny już chyba nikogo dziwić, a ten przykład  najlepiej świadczy o obłudzie tej formacji, która dba wyłącznie o „swoich”.

– Tak wygląda polityka głośno deklarowanych oszczędności i zaciskania pasa w tym rządzie. Premier Ewa Kopacz wie, że po tylu latach rządów PO, po kolejnych „czystkach” w administracji, w urzędach są praktycznie niemal wyłącznie zwolennicy tej ekipy, o których władza musi zadbać finansowo, nawet kosztem innych grup społecznych. Z tego też powodu, skoro są to sami swoi, nie dochodzą do skutku rządowe próby zmniejszenia administracji, bo przeciw swoich się nie zwalnia, tylko wynagradza za lojalność. I to właśnie robi premier Kopacz – ocenia poseł Artur Górski.

Nagradzanie „swoich” przez PO ma już swoją niesławną tradycję. Warto tylko przypomnieć, że w ubiegłym roku podobnym gestem hojności popisał się ówczesny premier Donald Tusk, który mimo kryzysu sypnął także ok. 100 milionami złotych z kasy polskich podatników, tym samym wyrażając swą wdzięczność ministerialnym urzędnikom.

Mariusz Kamieniecki