• Niedziela, 5 kwietnia 2026

    imieniny: Wincentego, Ireny

Krakowska bezpieka torturowała tysiące ludzi

Niedziela, 21 października 2012 (07:22)

Z prokuratorem Markiem Kowalcze z Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Krakowie rozmawia Jacek Dytkowski

 

Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Krakowie skierowała w czwartek do Sądu Rejonowego w Myślenicach akt oskarżenia przeciwko Władysławowi B., funkcjonariuszowi Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Myślenicach. Jakie zarzuty na nim ciążą?

- Znęcanie się nad jedną z osób należących do organizacji niepodległościowej  „Wolne Siły Polskie” w okresie od 25 listopada 1948 r.  do stycznia 1949 roku. Bił ofiarę rękami po głowie i całym ciele, kopał, zadawał ciosy kolbami, kablami, wyrywał paznokcie oraz zgniatał palce. Oczywiście dokonywał tego z innymi funkcjonariuszami. Pokrzywdzony był wielokrotnie przesłuchiwany, a jego oprawcy zmieniali się po trzech lub czterech. Stąd też nie jesteśmy w stanie dziś jednoznacznie odtworzyć, w którym dniu i kto się nad nim znęcał. Pokrzywdzony wymieniał jednak naszego oskarżonego jako jednego z urzędników UB, który go torturował.

 

W jaki sposób Komisja wpadła na trop Władysława B.?

- Z zeznań pokrzywdzonego. Wymienił tych, którzy się nad nim znęcali i kolejno - ponieważ dużo mamy takich funkcjonariuszy w prowadzonych śledztwach - dochodzimy do ich identyfikacji.

 

Franciszek O. sam się zgłosił w tej sprawie?    

- Złożył kiedyś zeznania. Ponieważ ta sprawa dotyczyła Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Krakowie, obejmuje ona tysiące ludzi pokrzywdzonych. Od 2011 r. zajęliśmy się oddzielnie Powiatowym Urzędem Bezpieczeństwa Publicznego w Myślenicach. Sukcesywnie ustalamy tych funkcjonariuszy, którzy jeszcze żyją. W ten sposób dotarliśmy do Władysława B. Ustaliliśmy, że żyje i na podstawie tych zeznań przedstawiłem mu zarzuty.

 

Tysiące ludzi jest pokrzywdzonych przez Wojewódzki Urząd Bezpieczeństwa Publicznego w Krakowie?

- Jeśli weźmiemy ponad 10 lat działalności UB wojewódzkiego w Krakowie w latach 1945-1956, to można mówić o tysiącach osób. Natomiast w przypadku Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Myślenicach, będzie to kilkaset osób aresztowanych, nad którymi funkcjonariusze się znęcali. Przeglądałem dziś jedną ze spraw z tamtych lat z 1947 r., gdzie było 28 oskarżonych. Aż 20 z nich powiedziało podczas procesu przed sądem, że wszystkie zeznania na nich były wymuszone biciem. Prowadzę jeszcze sprawę dotyczącą działalności Powiatowego UB w Nowym Sączu, Wadowicach i Gorlicach. Badane są ponadto działania placówek bezpieki w Nowym Targu, Miechowie, Brzesku i Żywcu. Można więc rzeczywiście stwierdzić, że w skali nawet dzisiejszego województwa małopolskiego funkcjonariusze UB znęcali się nad tysiącami ludzi.

 

Dużo jeszcze żyje funkcjonariuszy z krakowskiego WUBP?

- Niewielu. Próbujemy jeszcze ich odszukać w masie tych wszystkich danych o funkcjonariuszach. Czasami udaje nam się znaleźć takiego, który żyje. Często nie jesteśmy jednak w stanie znaleźć pokrzywdzonego, który by go wprost wymieniał jako takiego funkcjonariusza z nazwiska, dlatego że oni zazwyczaj ich nie znali. Do rzadkich przypadków należy, żeby wymieniali ich z nazwiska. Mówią ogólnie o funkcjonariuszach UB. My natomiast musimy, na podstawie starych – szczęśliwie w dużej mierze zachowanych - akt spraw, analizować i ustalać, którzy funkcjonariusze brali udział w przesłuchaniach. Ściągamy i przeglądamy ich akta osobowe. Jest to oczywiście żmudne i długotrwałe postępowanie. W toku oględzin akt uzyskujemy ich zdjęcia. Jeżeli fotografii nie znajdujemy, próbujemy je zdobywać w inny sposób. Dopiero po uzyskaniu tych zdjęć, możemy okazywać je pokrzywdzonym. Niestety, po tylu latach, często nie są w stanie rozpoznać swoich oprawców.

 

W przypadku Władysława B. kierowaliście się tylko zeznaniami czy były również jakieś inne dokumenty? 

- Jeżeli chodzi o akta sprawy przeciwko obecnemu pokrzywdzonemu Franciszkowi O., to nasz oskarżony nie jest tam ujawniony. Wynika to z faktu, że nie był on pracownikiem wydziału śledczego PUBP, ponieważ funkcjonariusz wydziałów śledczych wpisywali siebie do protokołu z przesłuchań. Z zeznań pokrzywdzonego wynika, że w „przesłuchaniach” brało udział 3-4 funkcjonariuszy, którzy go bili. Najczęściej byli to pracownicy referatów operacyjnych bądź wartownicy PUBP. Właśnie jednym z tych wartowników był nasz oskarżony. Oznacza to, że nie figuruje w dokumentach wydziału śledczego.

 

Poszukiwaliście innych funkcjonariuszy, którzy współpracowali z Władysławem B?

- Tak. Jeden z nich Julian S., który również znęcał się nad Franciszkiem O. jest oskarżony przed Sądem Rejonowym w Myślenicach.

 

Dziękuję za rozmowę.

Jacek Dytkowski