• Piątek, 8 maja 2026

    imieniny: Stanisława, Wiktora, Lizy

Kontrowersje wokół konkursu

Wtorek, 17 lutego 2015 (15:34)

Uwzględniliśmy życzenia rodzin z Łączki odnośnie do konkursu na budowę Panteonu w tym miejscu – tłumaczy Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa w reakcji na zarzuty Fundacji Łączka.

– Wysłaliśmy listy do wszystkich 36 rodzin zidentyfikowanych ofiar, odpowiedziało nam na piśmie 27, w jednej wypowiedzi pojawiła się sugestia, że może ktoś z członków rodzin może być w jury – mówi nam Andrzej Kunert, sekretarz ROPWiM. Dodaje, że innych zastrzeżeń co do konkursu na upamiętnienie skrycie chowanych zamordowanych przez komunistów Żołnierzy Niezłomnych nie było.

Fundacja Łączka wystosowała już jakiś czas temu list otwarty do ROPWiM, ale nie otrzymała żadnego stanowiska, dlatego zwróciliśmy się do sekretarza z prośbą o komentarz do zarzutów Fundacji.

– Założenia tego konkursu są skandaliczne, zakładają, że to będzie panteon-mauzoleum ofiar zbrodni komunistycznych, a przecież nie każda ofiara jest bohaterem narodowym, w samej nazwie chcą zatrzeć to, co się na tej Łączce działo – uważa Beata Sławińska, wiceprezes Fundacji Łączka. Podkreśla ona, że bohaterstwo ludzi, którzy spoczęli na Łączce, a którzy do końca walczyli o niepodległość Polski, musi być podkreślone w nazwie Panteonu. Sławińska dodaje, że to właśnie przedstawiciele rodzin są oburzeni różnymi aspektami dotyczącymi tego konkursu.

– Jeżeli ja słyszę, że rodziny czegoś żądają, że mają jakieś inne oczekiwania, to wiemy, że tak nie jest. Skoro 75 proc. rodzin się wypowiedziało, to znaczy że to jest nieprawda – odpowiada Kunert.

Fundacja wytyka Radzie, że ogranicza się tylko do niewielkiego fragmentu Łączki, który został na jesieni wpisany do rejestru cmentarzy wojennych, a nie bierze pod uwagę całego terenu, w tej chwili zajęty przez późniejsze pochówki, ale który ma zostać oczyszczony, do czego zmierzają zmiany w przepisach, nad którymi pracuje Sejm.

– Panteon-mauzoleum ma obejmować tylko część kwatery Ł, oni nie biorą pod uwagę tego, co się dzieje w Sejmie z nowelizacją, to są działania nieskoordynowane – ocenia Sławińska.

Kunert podkreśla, że Rada musiała działać w aktualnych warunkach, ale myślano o przyszłości. – Wpisane jest w warunki konkursu, że startujący w konkursie musi wziąć pod uwagę, że w jakiejś przyszłości ta przestrzeń się powiększy, że musi ten projekt przewidywać, że będzie uzupełnienie, przedłużenie, chociaż miejsce na kilkaset trumienek będzie już zrobione – podkreśla Kunert.

– Nikt nie miał cienia wątpliwości, że zrobione zostało to, co w 100 proc. mogliśmy, zostało zrobione nawet więcej. Nie stosuje się tego w konkursach, myśmy tutaj wyszli naprawdę bardzo mocno do przodu – dodaje sekretarz Rady.

– Nie widzę tu płaszczyzny do porozumienia – podsumowuje zarzuty Fundacji Kunert.

ZB