• Niedziela, 5 kwietnia 2026

    imieniny: Wincentego, Ireny

Czy Seremet instruował?

Sobota, 20 października 2012 (06:15)

Prokuratura wojskowa nie chce udzielić informacji, czy śledczy w Smoleńsku byli instruowani i nadzorowani przez prokuratura generalnego. Zasłania się złożonym zawiadomieniem o możliwym popełnieniu przestępstwa przez funkcjonariuszy publicznych.

- Złożone zostało zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa dotyczące udziału w czynnościach polskich prokuratorów wojskowych na terenie Federacji Rosyjskiej po 10 kwietnia 2010 r. - wskazuje kpt. Marcin Maksjan z Naczelnej Prokuratury Wojskowej. I dodaje, że pytania zadane przez nas mieszczą się w "przedmiocie prowadzonego na podstawie ww. zawiadomienia postępowania".

- Wobec czego z przykrością muszę uchylić się od odpowiedzi na te pytania - ucina prokurator. Odpowiedzi na temat działań Andrzeja Seremeta 10 kwietnia 2010 r. i w pierwszych dniach po katastrofie nie możemy też doczekać się z Prokuratury Generalnej.

- To zawiadomienie idzie przede wszystkim w kierunku kwestii, kto podjął decyzję, żeby nie było sekcji zwłok ofiar katastrofy w Polsce - podkreśla mec. Piotr Pszczółkowski, pełnomocnik Jarosława Kaczyńskiego w śledztwie smoleńskim. Dlatego dziwi się on uchylaniu się prokuratury od odpowiedzi.

Inny pełnomocnik rodzin smoleńskich mec. Rafał Rogalski uważa, że prokuratorzy mają się czego obawiać.

- Cały nadzór nad prawidłowością realizacji tego wniosku o pomoc prawną z 10 kwietnia jest tak naprawdę kompromitujący dla prokuratury - ocenia adwokat. - I to trzeba wyraźnie powiedzieć - zaznacza.

- Jeżeli chodzi o śledztwo, które się toczy z zawiadomienia pana mec. Pszczółkowskiego, to mam nadzieję, że wszystkie okoliczności związane z nadzorem nad realizacją tego wniosku zostaną wyjaśnione, dlatego że rodziny, ale także opinia publiczna powinny poznać kulisy i szczegóły związane z tymi wszystkimi czynnościami, ponieważ jest tu bardzo dużo niedopowiedzeń i znaków zapytania - zaznacza Rogalski.

Zawiadomienie mec. Pszczółkowskiego trafiło do Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. Naczelna Prokuratura Wojskowa podjęła taką decyzję, aby uniknąć zarzutów o brak obiektywizmu, ponieważ Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie, gdzie trafił wniosek, prowadzi główne śledztwo w sprawie katastrofy. Poza tym wniosek rozpatrzy prokurator cywilny, o co wnosiła również prokuratura wojskowa.

Według Pszczółkowskiego, "w wyniku podjętych decyzji na terenie Polski nie wykonano oględzin zwłok ani badań sekcyjnych". - Generał Parulski nie wykorzystał tej możliwości - uważa mecenas.

W ocenie adwokata, "na podstawie porozumienia zawartego pomiędzy polskimi i rosyjskimi prokuratorami w nocy z 10 na 11 kwietnia 2010 r. polscy prokuratorzy posiadali zgodę strony rosyjskiej na wnioskowanie o przeprowadzenie i udział w czynnościach".

Prokuratura natomiast tłumaczy, że śledczym po przylocie do Moskwy zakomunikowano, iż sekcje już się odbyły i mogli jedynie uczestniczyć w identyfikacjach. Natomiast z wypowiedzi lekarza z polskiego zespołu wynika, że trwały do 14 kwietnia.

- Prokuratorzy skierowani do Instytutu Ekspertyz Sądowych w Moskwie w celu wzięcia udziału w identyfikacji i sekcjach zwłok ofiar katastrofy przybyli na miejsce w dniu 11 kwietnia 2010 r. około godz. 17.00, gdzie uzyskali informację, że rosyjscy lekarze medycyny sądowej w tym Instytucie dokonali już oględzin i sekcji wszystkich zwłok - informuje kpt. Maksjan. - Stąd prokuratorzy uczestniczyli od dnia 12 kwietnia 2010 r. w czynnościach proceduralnych związanych z identyfikacją zwłok - dodaje.

- Ktoś ich w obcym państwie nie dopuścił i tyle, ta ich obecność była statystowaniem - uważa Pszczółkowski. - Ale powinni z tego wyciągnąć wnioski i przeprowadzić te czynności w Polsce - zaznacza.

- Skoro jest kierowany wniosek o przeprowadzenie tych czynności, to dlaczego w ich ramach nie uczestniczył żaden polski prokurator i żaden polski lekarz z zakresu medycyny sadowej, mimo że lekarze byli skierowani 11 kwietnia do Moskwy? Dlaczego tylko dwóch prokuratorów było skierowanych, a nie np. kilkudziesięciu? - pyta Rogalski.

- Bardzo ważne są tu szczegółowe ustalenia co do konkretnych godzin 10 i 11 kwietnia, co robili polscy prokuratorzy, kiedy dokładnie przybyli, dlaczego prokurator Seremet mówił o pewnych okolicznościach niezależnych od lekarzy czy prokuratorów - podkreśla adwokat.

- Powinno także wyjaśnić rolę gen. Parulskiego, który był na miejscu zdarzenia i który powinien ocenić w sposób właściwy wszelkie zapotrzebowanie prokuratorskie i Żandarmerii Wojskowej, związane z czynnościami, które powinny być wykonywane - dodaje Rogalski.

Prokuratura broni się również, że nie popełniła błędu we wniosku o pomoc prawną do strony rosyjskiej wystosowanym tuż po katastrofie.

- W świetle posiadanej przez Wojskową Prokuraturę Okręgową w Warszawie wiedzy strona rosyjska nie zgłaszała żadnych zastrzeżeń w zakresie treści pierwszego wniosku o udzielenie pomocy prawnej z dnia 10 kwietnia 2010 r. - stwierdza kpt. Maksjan.

- Poprosiła jedynie o skonkretyzowanie nazwisk oraz funkcji osób, o których mowa we wniosku. Twierdzenie, że strona polska, konstruując wniosek o udzielenie pomocy prawnej, popełniła jakiekolwiek błędy, jest nadużyciem - podkreśla.

Pszczółkowski zwraca jednak uwagę, że pisma prawne mogą zawierać "wady formalne". - Jak prokuratura przygotowała wniosek bez nazwisk, to Rosjanie zwrócili im uwagę - kwituje.

Zenon Baranowski