Współczuję rodzinie Lecha Kaczyńskiego
Sobota, 20 października 2012 (06:13)Z Władysławem Protasiukiem, ojcem mjr. Arkadiusza Protasiuka, dowódcy lotu PLF 101 do Smoleńska, rozmawia Marta Ziarnik
Widział Pan opublikowane w internecie zdjęcia ofiar katastrofy?
- Chyba każdy już je widział.
W jaki sposób dowiedział się Pan o tej publikacji?
- Podobnie jak dowiedziałem się o wszystkich innych sprawach dotyczących katastrofy, czyli z mediów. Nas, rodzin, w dalszym ciągu nikt nie informuje wcześniej o tego typu problemach. I mam o to olbrzymi żal do naszych władz. Nie dość, że całkowicie zawiodły po katastrofie, to nic się nie zmieniło do tej pory i w dalszym ciągu nasi rządzący wykazują wobec nas ignorancję i niezrozumienie. To jest olbrzymi wstyd dla nas, jako Polaków, że reprezentują nas takie osoby. Nie ma się co łudzić, że zaczną wreszcie uczyć się na własnych błędach. Choć z drugiej strony naiwnością jest już chyba łudzenie się, że to są tylko błędy. To jest świadome działanie na niekorzyść Narodu. Za moich czasów na takie coś mówiło się wprost: ZDRADA! Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że wiedząc o zamieszczeniu tych zdjęć na blogu jeszcze pod koniec września, nasi politycy nie uczynili nic, by po pierwsze - nie dopuścić do ich rozpowszechnienia, a po drugie - by choć przygotować rodziny na ten moment.
Ale kilka dni temu MSZ wezwało na dywanik rosyjskiego ambasadora.
- Też mi coś! Wezwanie na dywanik niczego nie zmieni ani w tym przypadku, ani też na przyszłość. Na dywanik to może wezwać dyrektor szkoły niesfornego ucznia, który przykleił do ławki gumę do żucia. W tym przypadku drobna połajanka, o ile rzeczywiście do niej doszło - jak twierdzi samo MSZ - nie wystarczy. Tutaj trzeba podjąć znacznie bardziej radykalne kroki. Nasi rządzący muszą wreszcie zmienić swoje służalcze nastawienie wobec Rosji i zacząć dbać o interes Polski, dobre imię obywateli oraz o poszanowanie ich godności. Zwłaszcza o poszanowanie godności swoich zmarłych elit politycznych.
Te zdjęcia pojawiły się na rosyjskich portalach jeszcze pod koniec września i przez tyle dni krążyły w sieci. Pytam więc, dlaczego rząd z premierem Donaldem Tuskiem na czele, prezydent nie zrobili wcześniej nic w tej kwestii? Dlaczego nie starali się jakoś sprawy zdusić w zarodku, czekając, aż my, rodziny, dowiemy się o nich z mediów? Czy choć przez chwilę któryś z nich pomyślał, jak będziemy się czuć, gdy nagle, oglądając np. wydanie "Wiadomości" i niczego się nie spodziewając, zobaczymy te jakże drastyczne zdjęcia naszych bliskich? I choć na tych opublikowanych fotografiach nie ma chyba mojego Syna, to proszę mi uwierzyć, że już sama świadomość tego, jak znów z nas i naszych tragicznie zmarłych zakpili, przyprawia mnie niemal o zawał serca. Nikt, kto nie przeżył czegoś podobnego, nie jest sobie nawet w stanie wyobrazić, co my możemy czuć... I naprawdę bardzo współczuję córce pana prezydenta Lecha Kaczyńskiego, którego nagie i okaleczone ciało zostało wystawione na widok publiczny. To jest coś nieludzkiego! Te zdjęcia nie powinny być umieszczane w mediach. Nie powinny w ogóle trafić do powszechnego obiegu. Powinny być dostępne tylko prokuraturze, do prac mających na celu ustalenie przyczyn tej katastrofy, a raczej do ustalenia przyczyn tego zamachu. Bo że to był zamach, od samego początku nie miałem najmniejszej wątpliwości. Skala zaś tych obrażeń, które można zobaczyć na omawianych zdjęciach, jedynie to potwierdza. Bo proszę mi wyjaśnić, jak inaczej te ciała, spadając zaledwie z kilku metrów - jeśli wierzyć parametrom podawanym przez raporty (skoro tupolew ściął brzozę na wysokości 6 metrów), mogły ulec aż takiej destrukcji? I pozwalając na epatowanie tymi obrazami, kremlowscy decydenci, którzy całkowicie pozbawili nas jakiegokolwiek wpływu na śledztwo, ba, nawet na decydowanie o tym, kiedy i czy otwierać trumny, by móc ostatni raz pożegnać się z naszymi dziećmi, żonami, mężami i rodzicami, po raz kolejny kpią sobie z Polaków. I jedyną reakcją naszych polityków ma być tylko wezwanie na pogawędkę o dobru i złu przy kawusi i ciasteczkach? To jest skandal.
Rządowa "Rossijskaja Gazieta" twierdzi, że inspiratorem publikacji tych zdjęć mogą być "uczestnicy warszawskich batalii politycznych".
- Tak, a polskich jeńców wojennych, bohaterów narodowych, mordowali w Katyniu Niemcy. Mój Syn też zapomniał podstawowych procedur lotniczych i wykonywał cztery podejścia do lądowania w Smoleńsku, a bojąc się reprymendy od znajdujących się na pokładzie przełożonych, postanowił wszystkich - w tym i siebie - zabić... Pani redaktor, dziś już chyba każdy w miarę rozumujący i oczytany człowiek zdaje sobie sprawę z tego, jak działa rosyjski system. Propaganda i dezinformacja to są podstawowe umiejętności rosyjskich elit rządzących.
Gazeta spekuluje, że zdjęcia wykonały same rodziny.
- Ile trzeba mieć obłudy i złych intencji, by coś podobnego pisać! Po pierwsze, jak rodziny mogły robić zdjęcia na miejscu katastrofy jeszcze 10 kwietnia, chwilę po południu, skoro pierwszą bliską osobą, która dotarła do Smoleńska, był brat śp. prezydenta - Jarosław Kaczyński, i to było też w późnych godzinach nocnych, a zdjęcia wykonywane są za dnia. Ponadto Rosjanie nie pozwalali wchodzić na miejsce katastrofy nikomu z polskich polityków, którzy czekali na przyjazd polskiej delegacji już w Katyniu, więc i także wobec nich nie może być podejrzeń. Przecież nawet rodziny, które po kilku dniach od katastrofy chciały pójść pomodlić się w miejscu śmierci swoich bliskich, były stamtąd brutalnie przeganiane. Inna sprawa, czy sądzi pani, że nawet jeżeli komuś z bliskich udałoby się dotrzeć na miejsce katastrofy zaledwie kilka godzin po niej, to czy pierwsze, o czym by pamiętał, byłoby zabranie ze sobą aparatu fotograficznego i suche obfotografowanie leżących w błocie zwłok? Przecież to absurd! Jakim trzeba być idiotą, jakim nieczułym człowiekiem, żeby forsować takie głupoty? My naprawdę nawet dzisiaj nie jesteśmy w stanie w miarę spokojnie patrzeć na zdjęcia z pogrzebu, a co dopiero na zdjęcia zmasakrowanych ciał naszych bliskich. Podejrzewam, że zdecydowana większość z nas, nawet gdyby miała taką możliwość, to nie dałaby rady obejrzeć takich zdjęć. Jak więc miałoby nam zależeć, żeby były one ciągle pokazywane w telewizji czy drukowane w gazetach? Przecież to jest odzieranie ofiar z należnej im po śmierci czci. Czy wyobraża sobie pani, żeby któraś z matek faktycznie chciała, aby jej małe dzieci oglądały zdjęcia zmasakrowanego i upapranego w błocie taty?
Nie zastanawia Pana, dlaczego akurat teraz ujawniono te zdjęcia i dlaczego właśnie te?
- Na pewno nie jest to przypadek. Jesteśmy po niedawnej ekshumacji pani Anny Walentynowicz i Teresy Walewskiej-Przyjałkowskiej, która potwierdziła podejrzenia rodzin o karygodnych zaniedbaniach po stronie rosyjskiej. Poza tym zbliża się tak wyczekiwana przez rodziny konferencja z profesorami i ekspertami, którzy mają podczas niej zaprezentować swoje badania. Podejrzewam więc, że upublicznienie tych drastycznych zdjęć miało na celu odwrócenie uwagi od tych spraw, zwłaszcza zaś od konferencji. Dlatego obawiam się, że temat zdjęć będzie przez najbliższe dni na tapecie nawet proplatformerskich mediów.
Nieprzypadkowy jest też chyba fakt, że na dwóch zdjęciach znalazł się prezydent Lech Kaczyński?
- To też. Upubliczniając zdjęcia nagiego i okaleczonego ciała prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, który reprezentuje majestat naszego kraju, Rosjanie po raz kolejny pokazali nam, co tak naprawdę znaczy dla nich Polska i ta wynoszona pod niebiosa przez premiera Donalda Tuska i prezydenta Bronisława Komorowskiego, przez ministra Radosława Sikorskiego i posłów PO na czele z panem Stefanem Niesiołowskim "przyjaźń polsko-rosyjska". Po stronie rosyjskich polityków - bo nie mówię tutaj o samych obywatelach - nie ma nie tylko żadnej przyjaźni, ale także nawet podstawowego współczucia, odrobiny empatii wobec Polaków oraz pozostałych narodów. Rosyjskim włodarzom od samego początku walczący o pamięć bohaterów narodowych bestialsko mordowanych przez NKWD polski prezydent był szalenie nie na rękę. Dlatego nawet po jego śmierci robią wszystko, aby niszczyć jego dobre imię, żeby ogołocić go z reszty szacunku i poniżyć. Dlatego też pokazano jego nagie ciało. Myślę, że w ten sposób chciano również uderzyć w brata śp. prezydenta - pana Jarosława Kaczyńskiego. Może chodziło o sprowokowanie go do czegoś, żeby obniżyć jego notowania?