Mizerna oferta rządu
Piątek, 13 lutego 2015 (02:06)18 lutego br. przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów odbędzie się protest rodziców dzieci niepełnosprawnych, którzy nie zgadzają się na propozycje zmian w systemie świadczeń, jakie przedstawiło im Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej. Resort chce obniżyć świadczenia pielęgnacyjne osobom niepełnosprawnym po 18. roku życia.
Przedwczoraj Elżbieta Seredyn, wiceminister pracy, przedstawiła rodzicom niepełnosprawnych dzieci propozycje jej resortu. Nowy system wsparcia MPiPS w gruncie rzeczy minimalizuje świadczenia dla tej grupy społecznej. Zgodnie z nimi, jak informuje PAP, wszyscy opiekunowie osób niepełnosprawnych rezygnujący z pracy mieliby otrzymywać świadczenie pielęgnacyjne. Jednak jego otrzymanie zależałoby od kryterium dochodowego (1 tys. zł netto), a wysokość od wieku niepełnosprawnego.
Opiekunowie niepełnosprawnych poniżej 18. lub 25. roku życia (w przypadku kontynuowania nauki) mieliby świadczenie w wysokości 1200 zł netto w 2015 r. oraz 1300 zł od 2016 r. W momencie przekroczenia tego wieku przez podopiecznego wsparcie automatycznie zmalałoby do 800 zł.
– Wstępnie planujemy dwudniowy protest, który przeprowadzimy w najbliższą środę i czwartek. Zobaczymy, jakie przyniesie rezultaty i wtedy podejmiemy dalsze decyzje. Z samego województwa kujawsko-pomorskiego przyjedzie sto osób. To będzie duża demonstracja, ponieważ stawką jest pomoc naszym dzieciom. Absolutnie nie zgadzamy się na założenia do nowej ustawy, ponieważ mocno ograniczają wsparcie państwa na rzecz osób niepełnosprawnych – powiedziała w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl Iwona Hartwich, mama niepełnosprawnego 21-letniego Kuby.
Rodzice są zdruzgotani pomysłem rządu. – Nie dostaliśmy tej ustawy do konsultacji. Co prawda przez 21 dni będzie ona dostępna na stronie MPiPS i na specjalnym formularzu będzie można przesyłać swoje uwagi, ale zbytnio nie wierzymy, że ktoś weźmie pod uwagę opinie zgłaszane tą drogą. Uważam, że konsultacje społeczne w Polsce są fikcją, dlatego musimy działać szybko i stanowczo, aby zapobiec wprowadzeniu tej ustawy – dodaje Iwona Hartwich.
Magdalena Pachorek