Kolejny punkt dla Putina?
Czwartek, 12 lutego 2015 (11:48)Z dr. Witoldem Waszczykowskim, posłem PiS, wiceprzewodniczącym sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych, byłym wiceministrem spraw zagranicznych, rozmawia Rafał Stefaniuk
W końcu po wielu godzinach negocjacji udało się osiągnąć porozumienie w sprawie toczących się na Ukrainie walk.
– Nie podchodzę do tego z entuzjazmem. Uważam, że Rosjanie grają na czas. Porozumienie to jest dla mnie tylko chwilowe. Zauważmy, że główne cele rosyjskie są jeszcze niezrealizowane. Władimir Putin dąży do tego, aby podporządkować sobie Ukrainę, a następnie rozpocząć nowe rozdanie w polityce międzynarodowej na świecie. Dlatego nie przywiązuje dużej wagi do porozumienia.
Sugeruje Pan, że to porozumienie nie będzie respektowane?
– Na pewno nie będzie respektowane. Rebelianci chcą całkowitej niezależności od Kijowa. Z kolei Putin ma zapędy imperialne, chce, aby Rosja ponownie była wielka, żeby ponownie się jej bano.
A może podpisano porozumienie, bo rozmowy w Mińsku były szansą, żeby Putin wyszedł z tego konfliktu z twarzą?
– Śmiem twierdzić, że prezydent Rosji to wkalkulował. Sankcje nie przynoszą Rosji większych strat. Dotykają raptem kilkudziesięciu osób z establishmentu i firm. Gorzej Moskwa wychodzi na spekulacjach cenami ropy, gazu i rubla. Ale i tak sobie radzi. Na razie Putina nic nie zmusza do zakończenia walk na Ukrainie, więc dalej może grać w swoją grę.
Jakiego biegu wydarzeń w najbliższych dniach Pan się teraz spodziewa?
– Niestety, dalszej eskalacji konfliktu. Być może nastąpi to w inny sposób. Rosja może oddziaływać środkami gospodarczymi lub swoją tradycyjną metodą, czyli problemami w dostawach gazu. Trzeba też brać pod uwagę to, że separatyści dalej będą dążyć do powiększenia swojego terytorium.
Nadejdzie taki moment, że Moskwa zrezygnuje ze wschodniej Ukrainy?
– To nie jest peryferyjna wojenka. Rosja nie gra tylko o wschodnią Ukrainę. To jest dużo większa gra niż o Krym i Donbas. Celem tej wojny jest powrót do mocarstwowości. Putin chce, żeby Rosja odgrywała taką rolę jak kiedyś Związek Sowiecki, czyli żeby była przeciwwagą dla Stanów Zjednoczonych. W planie minimalnym jest to, żeby Rosja była w grupie, która decyduje o losach świata, a więc ma być postrzegana na poziomie Niemiec, Francji czy Wielkiej Brytanii.
Ale jednak ktoś w końcu będzie musiał ustąpić...
– Na razie ustępuje Zachód. Putin nie jest konfrontowany przez NATO czy przez Unię Europejską. Putin dzieli Zachód, bo rozmawia z jednej strony z Francją i Niemcami, a z drugiej ze Stanami Zjednoczonymi. Tak więc jak dotąd wygrywa Putin i Rosja, a to Zachód ustępuje i nic nie wskazuje na to, że kiedyś to się zmieni.