Dziś w „Naszym Dzienniku”
Kardynalny błąd in vitro
Środa, 11 lutego 2015 (02:03)Rozmowa z dr. Tadeuszem Wasilewskim, założycielem kliniki NaProMedica w Białymstoku
Co Pan sądzi o przypadku pacjentki, która urodziła „nie swoje” dziecko w wyniku zapłodnienia in vitro?
– Fakt zamiany i pomylenia komórki jajowej jest olbrzymim błędem, który skutkuje tym, że urodziło się dziecko u kobiety, która nie jest jego biologiczną matką. Niewątpliwie cała ta sprawa będzie się – mówiąc kolokwialnie – ciągnęła za wszystkimi ludźmi związanymi z tą tragiczną pomyłką: i za kobietą, i za mężczyzną (dawcą nasienia), i oczywiście za dzieckiem. To wielka tragedia dla tych ludzi. Rodzi się też pytanie, w jakiej sytuacji znalazła się kobieta, która była dawczynią komórki jajowej, jaki zarodek jej zaimplementowano? Pozostaje jeszcze sprawa odszkodowań. Nie wiadomo, jakie rozwiązanie będzie w tej sytuacji właściwe. Jednym słowem – kwadratura koła.
Zwolennicy in vitro twierdzą, że to tylko jeden błąd.
– Niewątpliwie medycyna jest tą szczególną dziedziną, w której błędy się zdarzają. Pytanie tylko, czy to są błędy kardynalne, których poprawić już nie można. W tym przypadku mamy do czynienia właśnie z takim błędem. Oceniam całą sytuację jako karygodną, niegodziwą moralnie. Osobiście postrzegam całą tę sprawę jeszcze w pewnej perspektywie. Otóż sądzę, że ów błąd każe nam wszystkim zwrócić jeszcze raz baczną uwagę na metodę zapłodnienia pozaustrojowego in vitro. Należy zadać sobie po raz kolejny pytanie, czy metoda ta jest metodą godziwą, która ochrania ludzkie życie. Sama procedura programu in vitro jest karygodna! Nie jest to żadna metoda leczenia niepłodności. Ma ona na celu jedynie pojawienie się dziecka kosztem innych istot ludzkich, które niestety giną.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym