Rząd ma tylko to, co zabierze rodzinom
Wtorek, 10 lutego 2015 (02:05)Z Andrzejem Sadowskim, ekonomistą z Centrum im. Adama Smitha, rozmawia Rafał Stefaniuk
Sejm odrzucił projekt zakładający podwyższenie kwoty wolnej od podatku. Jak społeczeństwo może normalnie funkcjonować, skoro kwota ta jest na poziomie niższym niż minimum potrzebne do egzystencji?
– Nie może. Społeczeństwo musi funkcjonować. I to bez względu na to, co w tej sprawie zrobią rządzący. I tak się w Polsce dzieje. Warto pamiętać, że na kilku bezrobotnych tylko jedna osoba dostaje jakikolwiek zasiłek od państwa. Reszta znajduje pracę w szarej strefie i dlatego jakoś funkcjonuje.
Jak obecna – niska – kwota wolna od podatku przekłada się na sytuację ekonomiczną rodzin?
– Trzeba pamiętać, że rząd nie ma jakichkolwiek swoich pieniędzy. Ma tylko to, co zabierze rodzinom. Sytuacja w Polsce jest taka, że rodzina nie żyje dzisiaj z zasiłków, tylko z tego, co zarobi. Im więcej rząd zabierze rodzinie, tym ma ona gorszą sytuację ekonomiczną. Wtedy politykom wydaje się, że trzeba ruszyć programy socjalne. Tylko że programy socjalne pochodzą z opodatkowania najbiedniejszych. Po drodze zasiłki kosztują nas to, co musimy wydać na pracę polityków i urzędników, którzy pracują nad wysokością tego zasiłku. To pożera dużą część tego, co się przeznacza na pomoc tego rodzaju. Ustalenie kwoty wolnej od podatku jest częstym zabiegiem w systemach podatków dochodowych w Europie. W zależności od kraju kwota ta jest mniejsza lub większa. W Polsce jest śladowa. Jest też na takim poziomie, że osoby, które dostają zasiłki albo zarabiają niewiele, muszą go zapłacić. A więc ubożeją.
W Polsce jest jakakolwiek dziedzina życia, która nie jest opodatkowana?
– Nie ma takich dziedzin, natomiast są różne podatki, które są prostsze do poboru i łatwiejsze w egzekwowaniu. To, co w Polsce jest najbardziej haniebne, to podatek nałożony na pracę porównywalny z podatkiem akcyzowym nałożonym na wódkę. Jesteśmy opodatkowani przez ZUS i różnymi składkami. To się przejawia nie tylko w podatku dochodowym, ale także w wielu innych formach. Szczególnie osób zatrudnionych na etacie.
Rzecznik rządu Małgorzata Kidawa-Błońska stwierdziła w Kontrwywiadzie RMF FM, że nie można było podnieść kwoty, bo „trzeba być odpowiedzialnym za budżet, który został już podzielony”.
– W każdym momencie można zmniejszyć podatki, a rząd ma w tej sprawie pozytywne doświadczenia. W momencie gdy obniżano opodatkowanie, to występowały większe wpływy do budżetu. Podniesienie kwoty wolnej od podatku jest de facto obniżeniem opodatkowania. Przyniosłoby pozytywne skutki, bo część osób nie musiałaby otrzymywać zasiłków oraz zmniejszyłaby się opłacalność funkcjonowania w szarej strefie. Rząd miałby na pewno z tego więcej korzyści niż z gadania, ile to straci na obniżce budżet. Przypomnijmy, że te pieniądze zostałyby u obywateli, a my lepiej wydamy nasze pieniądze niż rząd, który się tak ochoczo troszczy o to, żebyśmy za dużo tych pieniędzy nie mieli.
Dodała także, że co prawda w Polsce mamy bardzo niski poziom kwoty wolnej od podatku, ale za to niski jest podatek od nieruchomości…
– Jest to zaskakujące porównanie. Tego nie da się w żaden sposób porównać.
Dlaczego?
– Posługując się podatkiem dochodowym nakładanym na renty i emerytury, jest to podatek, który rząd płaci sam sobie. Daje ludziom świadczenia, które od razu opodatkowuje i ten podatek wraca z powrotem do budżetu. Oczywiście podatek ten jest zmniejszony o kwotę, którą zabiorą urzędnicy w swoich pensjach obsługujący system zasiłków.
Doczekamy się w Polsce naprawdę niskich podatków?
– Obniżenie podatków robiono punktowo w ciągu ostatnich lat. W niektórych przypadkach przyniosło to rewelacyjne efekty. Jest to jednak zaskakujące, że nie robi się tego systemowo, tylko podchodzi wybiórczo. Konsekwentnie unika się więc rozwiązań systemowych.
Częścią systemu jest też to, że firmy zagraniczne otrzymują zwolnienia z podatków w Polsce, a nasze nie...
– Polski system podatkowy jest w drugiej setce według Banku Światowego, jeżeli chodzi o przyjazność dla gospodarki oraz systemu, który jest zrozumiały i przejrzysty. Nic więc dziwnego, że mamy do czynienia z modelem, który zakłada dyskryminację własnych podmiotów i obywateli, a premiowanie obcych. To jest zdumiewające, że Konstytucja gwarantuje wszystkim równość wobec prawa, ale tego nie widać w systemie podatkowym.