• Środa, 25 marca 2026

    imieniny: Marii, Wieńczysława

Prezes nie do ruszenia

Poniedziałek, 9 lutego 2015 (19:26)

Strajkujący górnicy Jastrzębskiej Spółki Węglowej za podstawowy punkt swoich żądań uznali odwołanie prezesa spółki Jarosława Zagórowskiego. Jak twierdzą, nie wyobrażają sobie sytuacji, w której prezes będzie dalej pełnił swoją funkcję.

Postulat związkowców jest dla mnie zrozumiały, jeśli weźmiemy pod uwagę stanowisko strony społecznej, która wskazuje na nieprawidłowości w decyzjach prezesa Zagórowskiego dotyczących kwestii ekonomicznych w JSW. Tymczasem nie rozumiem postawy właściciela spółki, czyli Skarbu Państwa. Działania premier Ewy Kopacz i ministra Janusza Piechocińskiego przypominają zachowanie strusi, które chowają głowy w piasek. W ten sposób niejako „ukrywają się” . To jest rzecz kuriozalna…

Od trzech lat, powołując się na dane finansowe spółki i informacje rynków światowych, powtarzałem, że przy spadku cen trzeba wyprzedać pewne działania. Jeszcze parę lat temu 90 dolarów za tonę wystarczyło na utrzymanie JSW. Dzisiaj nie wystarcza 126. Prawdą jest, że cena za tonę węgla wynosiła kiedyś 300 dolarów. Jednakże zauważmy, że przy cenie poniżej 100 dolarów można się było utrzymać. To co się przez ten czas wydarzyło? Tak spada cena, ale dlaczego rosną koszty wydobycia? Dlaczego nikt nie chce o nich mówić?

Gdy spojrzy się na wydatki spółek zewnętrznych obsługujących JSW, to zaobserwujemy horrendalny wzrost kosztów związanych z ich funkcjonowaniem. Moim zdaniem, coś niedobrego dzieje się z otoczeniem JSW, a to obciąża sumienie i umiejętności menedżerskie prezesa Zagórowskiego.

Ostry postulat odwołania prezesa jest wynikiem tego, co się dzieje w spółce od 3 lat. Na rozmowach ze stroną społeczną o tych wszystkich rzeczach słucham już od kilku miesięcy. To nie jest tak, że oni nagle zaczęli o tym mówić. Zauważmy też, że jeżeli ktoś chce negocjować i rozmawiać ze stroną społeczną, to nie może ich wyrzucać z pracy… To wygląda tak, że ktoś wznieca sprzeciw, potem go tłamsi, a na koniec obwieszcza, że jesteśmy tak wybitni, że nikt nam nie będzie mówił, co mamy robić. Tak rozmawiać się nie da…

Problem prezesa Zagórowskiego, w mojej ocenie, jest bardzo istotny, bardzo złożony i przez stronę rządową lekceważony. Zobaczmy, że premier Kopacz nie chce się nad tym pochylić. Przypomnijmy sobie, że do Kompanii Węglowej jeździła i pokazywała, że chce brać udział w negocjacjach. Tutaj brakuje jej i ministra Piechocińskiego. Strona społeczna może czuć się lekceważona przez ten styl komunikowania się.

Brakuje także informacji, jaki pomysł na kierowanie spółką ma menedżer, którego się aż tak broni! Bo to jest zastanawiające, dlaczego rząd broni aż tak bardzo prezesa? Zobaczmy, że w Kompanii Węglowej odwołano prezesa, podobnie w Katowickim Holdingu Węglowym. Tutaj na siłę utrzymuje się prezesa Zagórowskiego, który nie może w ostatnim czasie wykazać się wynikami i efektywnością. A co by nie powiedzieć, przy tak dużych wynagrodzeniach menedżerskich, to chyba można oczekiwać umiejętności zarządzania od prezesa Zagórowskiego nie tylko w czasach hossy, ale w szczególności w czasach kryzysu. Bo sztuką nie jest zarządzać jak jest hossa.     

Grzegorz Tobiszowski