• Piątek, 8 maja 2026

    imieniny: Stanisława, Wiktora, Lizy

Schizofrenia historii

Poniedziałek, 9 lutego 2015 (19:23)

Bronisław Komorowski przekonywał, że nowelizacja ustawy o cmentarzach i chowaniu zmarłych spowoduje przyspieszenie prac ekshumacyjnych ofiar terroru komunistycznego. Co prawda nie analizowałem tego projektu pod kątem formalnym, więc trudno mi powiedzieć, czy zawarte w nim treści ułatwią procedurę poszukiwania szczątek Żołnierzy Niezłomnych, czy wręcz je utrudnią. Jednak zwykle w tego typu rozwiązaniach jest tak, że to, co wydaje się łatwe, nagle przestaje takie być.

Zasadniczą sprawą w kontekście kształtowania pamięci o Żołnierzach Niezłomnych jest kwestia woli czynników decyzyjnych. Zatem warto zadać pytanie, czy w obszarze wysokiej polityki jest wystarczająco silna determinacja ku temu, żeby wynieść na piedestał tych, którzy walczyli o niepodległość, czy raczej traktujemy to jako sprawę co najwyżej drugorzędną. I przede wszystkim na tym poziomie należy rozstrzygać tego typu rzeczy.

Równie dobrze na bazie obecnie funkcjonującego ustawodawstwa można zabiegać o należne miejsce w pamięci dla Żołnierzy Niezłomnych. Przecież są instytucje powołane specjalnie do upamiętniania tych ofiar komunizmu, którzy walczyli za Polskę. Główny problem dotyczy środków, które trzeba wyłożyć na ten cel, i pewnej determinacji do pracy na rzecz odfałszowywania historii.

Podsumowując starania obecnie rządzącej koalicji, uważam, że nie wykazywała dostatecznych starań w tym zakresie. Wynika to z jej głównego wektora polityki historycznej, który polega na relatywizowaniu historii. Z jednej strony mówimy o bohaterach walczących o niepodległość Ojczyzny, a z drugiej honoruje się aparatczyków komunistycznych, czego sztandarowym przykładem jest postać Wojciecha Jaruzelskiego.

W podejściu rządu do historycznej spuścizny obserwuję synkretyzm. A warto podkreślić, że jeśli nie ma jednoznacznego rozgraniczenia dobra i zła, zaczynamy funkcjonować w obszarze pewnej nieskuteczności działań.

Prof. Mieczysław Ryba