Media na smyczy
Piątek, 19 października 2012 (06:14)Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji dostała do ręki sprawny instrument wywierania presji finansowej na media i blokowania Telewizji Trwam wejścia na MUX-1.
Koalicja PO - PSL, ignorując poważne argumenty, przegłosowała wczoraj podwyżkę ustawowych opłat koncesyjnych dla telewizji cyfrowych do zaporowej stawki 26 mln złotych.
Głosami Platformy Obywatelskiej, PSL oraz dwóch senatorów niezależnych związanych z lewicą (Marek Borowski i Włodzimierz Cimoszewicz) Senat przyjął wczoraj zmiany w ustawie o radiofonii i telewizji wprowadzające nowe, zaporowe stawki opłat koncesyjnych dla telewizji cyfrowych nadających na multipleksie naziemnym.
Przeciwko ustawie opowiedzieli się wszyscy senatorowie PiS i Solidarnej Polski oraz senator niezależny Jarosław Obremski. W głosowaniu uczestniczyło 87 senatorów. Nowela przeszła proporcją głosów 57 do 30; nikt nie wstrzymał się od głosu. Przewodniczący Koła Senatorów Niezależnych Kazimierz Kutz, który uzyskał mandat w Katowicach, nie wziął udziału w głosowaniu, chociaż uczestniczył w posiedzeniu. Za ustawą opowiedziało się dwóch senatorów PSL: Józef Zając (okręg wyborczy Chełm) i Andżelika Możdżanowska (okręg Kalisz).
W myśl znowelizowanej ustawy górna granica opłaty koncesyjnej dla nadawców na multipleksie cyfrowym naziemnym wzrasta dwukrotnie i będzie wynosić prawie 26 mln zł (dokładnie 25 mln 890 tys. zł).
Jest to opłata zaporowa dla mniejszych nadawców, w tym dla Telewizji Trwam, która stara się o miejsce na MUX-1. Pierwotnie Senat proponował utrzymanie opłaty na dotychczasowym poziomie - 12 mln 945 tys. zł, ale po wprowadzeniu wyższej stawki opłat przez Sejm na wniosek KRRiT Senat zmienił stanowisko i poparł podwyżkę. O konkretnej wysokości opłat koncesyjnych będzie rozstrzygać Krajowa Rada w rozporządzeniu.
Jego projekt nie został przedstawiony senatorom. Przewodniczący Rady Jan Dworak zadeklarował podczas debaty, że Krajowa Rada nie skorzysta z najwyższych stawek ustawowych, ustalając je na niższym poziomie. Senatorowie wskazywali jednak, że jest to tylko "słowo przeciwko twardym ustawowym zapisom" i że przyznanie organowi administracji, jakim jest KRRiT, tak szerokiej możliwości kształtowania daniny państwowej jest niezgodne z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego, które ta nowelizacja miała jakoby wykonać.
W lipcu 2011 r. Trybunał Konstytucyjny orzekł, że tego rodzaju daniny na rzecz państwa muszą być co do wysokości i sposobu naliczania określone w ustawie, a nie w rozporządzeniach administracyjnych, na które parlament nie ma wpływu. Biuro Legislacyjne Senatu w swojej opinii dla senatorów w sposób bardzo dwuznaczny odniosło się do tej kwestii: opinię można odczytać jako ostrzeżenie, że TK może ponownie zakwestionować tę regulację.
W debacie podnoszono też, że przekazanie Krajowej Radzie tak szerokich kompetencji do ustalania wielomilionowych opłat może stać się w jej ręku narzędziem do blokowania nowym nadawcom wejścia na multipleksy cyfrowe oraz do zwalczania nadawców opozycyjnych wobec rządu.
W noweli wprowadzona też została opłata za udzielenie koncesji nadawcom radiowym w systemie cyfrowym, której dotychczas nie było w ustawie medialnej, bo i radiofonia cyfrowa jeszcze w Polsce nie funkcjonuje. Wysokość tej opłaty określono jako połowę opłaty dla radiofonii analogowej.
Maksymalna stawka za koncesje radiowe na nadawanie w systemie analogowym wynosi 12 mln zł, a w systemie cyfrowym - 6 mln złotych. Za jednoczesne rozpowszechnianie programu w sposób analogowy i cyfrowy na multipleksie naziemnym opłata koncesyjna będzie ustalana na poziomie maksymalnym 6 mln zł, jak za samą koncesję na emisję na multipleksie.
Ustawa przewiduje, że opłata koncesyjna może być rozłożona przez KRRiT na 10 równych rocznych rat. Dotychczas Krajowa Rada rozkładała opłatę na raty w oparciu o ustawę Ordynacja podatkowa i mogła to zrobić tylko wtedy, jeśli wykazała, że przemawia za tym ważny interes nadawcy lub interes publiczny.
Wobec przyjęcia ustawy w kształcie, w jakim wyszła z Sejmu - nie doszło do głosowania nad poprawkami opozycji i wnioskiem mniejszości. Także komisje senackie: Ustawodawcza oraz Kultury i Środków Przekazu, nie poświęciły poprawkom ani minuty. PiS domagało się w nich przywrócenia poprzednich, o połowę niższych opłat za telewizję cyfrową naziemną, zawartych w pierwotnym projekcie Senatu, powiązania tej niższej stawki z jednym pasmem na multipleksie oraz obniżenia o połowę opłaty koncesyjnej dla nadawców radiowych analogowych, w celu zrównania jej z opłatą dla nadawców cyfrowych.
- Senatorowie Platformy Obywatelskiej zatańczyli tak, jak im zagrała kancelaria premiera, Kancelaria Prezydenta i Krajowa Rada. Zachowali się kompletnie bezrefleksyjnie, jak klasyczna maszynka do głosowania - skomentował wyniki głosowania nad ustawą medialną senator Wojciech Skurkiewicz (PiS).
- Podniesienie ustawowego limitu opłaty dla nadawców cyfrowych naziemnych do 26 mln zł jest niczym nieuzasadnione. Twierdzenie, jakoby dotyczyło to tylko nadawców w podwójnej rozdzielczości HD, którzy wykorzystują dwa pasma, nie znajduje odzwierciedlenia w ustawie. Gdyby rzeczywiście o to chodziło, to należało zamieścić w ustawie tę niższą opłatę - 12,9 mln zł, i powiązać ją z jednym pasmem nadawczym, jak proponowałem w poprawce - wyjaśnił.
W obecnym brzmieniu ustawa daje Krajowej Radzie delegację do ustalenia w rozporządzeniu opłat koncesyjnych na najwyższym poziomie dla wszystkich nadawców, także tych, którzy nadają w standardowej rozdzielczości SD, wykorzystując tylko jedno pasmo nadawcze. O tym, czy KRRiT skorzysta z tego upoważnienia, będzie decydować ona sama, a nie parlament.
Senatorowie, którzy poparli ustawę medialną z jej zaporowymi stawkami dla nadawców, w większości nie uczestniczyli w debacie, jaka odbyła się na ten temat dzień przed głosowaniem. Dyskusji przysłuchiwało się tylko kilku senatorów koalicji rządzącej. Dla pozostałych podstawą do poparcia ustawy była prawdopodobnie klubowa "ściągawka" mówiąca, jak głosować, a nie merytoryczne argumenty z debaty.
Małgorzata Goss