Nikt nie powiedział "przepraszam"
Piątek, 19 października 2012 (06:07)Dziś w Łodzi odbędą się uroczystości drugiej rocznicy zamordowania Marka Rosiaka, pracownika biura posła do Parlamentu Europejskiego Janusza Wojciechowskiego (PiS). Nikt do dziś nie przeprosił za tę zbrodnię, która miała motyw polityczny.
Dziś o godz. 9.00 władze i parlamentarzyści PiS złożą kwiaty na grobie Marka Rosiaka. Godzinę później w kościele pw. Najświętszego Imienia Jezus przy ul. Sienkiewicza 80 zostanie odprawiona Msza Święta. Po Eucharystii pod tablicą pamiątkową na budynku, w którym mieści się biuro poselskie partii, gdzie dwa lata temu doszło do tragedii, zostaną złożone wieńce. Zaplanowano też konferencję prasową Marcina Mastalerka, Janusza Wojciechowskiego i szefa Klubu Parlamentarnego PiS Mariusza Błaszczaka.
- Na tej konferencji na pewno wrócimy do tej tragedii. Sprawa pozostaje aktualna, Marka Rosiaka nie zamordowała przypadkowa osoba, ale były działacz PO. Zrobił to pod wpływem propagandowej nagonki, jaka została wytworzona wokół PiS. Dziś niestety ona ciągle powraca. Fakt, że notujemy od kilku tygodni wzrost poparcia, grozi, że znów media zaczną "straszyć PiS-em", co przyniosło tak tragiczne skutki - tłumaczy poseł Mastalerek (PiS).
Takich wątpliwości nie ma również Wojciechowski, który osobiście znał zamordowanego. Jak podkreśla, nikt do dziś nie powiedział "przepraszam".
- Nie chodzi mi o media, ale o polityków Platformy Obywatelskiej - tłumaczy. - Nic się nie zmieniło. Posługiwanie się nienawiścią jest na porządku dziennym. Wciąż słyszymy wypowiedzi polityków ze środowiska PO, którzy tak jak ostatnio poseł Niesiołowski biorą udział w nieustannym budowaniu niechęci i rozbudzaniu złych emocji - podkreśla Wojciechowski, wskazując jednak, że straszenie PiS-em przestało już tak mocno działać.
- Ludzie, szczególnie po ostatnim marszu "Obudź się, Polsko!", reagują inaczej, ale zawsze może się znaleźć ktoś, kto te złe słowa będzie chciał przekuć w złe czyny - dodaje.
19 października 2010 r. uzbrojony w pistolet i nóż Ryszard Cyba wkroczył do biura poselskiego PiS i tam zastrzelił Marka Rosiaka. Ciężko ranił również innego zatrudnionego tam pracownika. Podczas zatrzymania przez strażników miejskich napastnik krzyczał, że celem jego ataku był sam Jarosław Kaczyński.
W tym samym czasie część dziennikarzy i politycy Platformy próbowali dezawuować fakt, że w Łodzi doszło do zaplanowanego mordu politycznego. W atmosferze skandalu i nagonki na polityków opozycji, kilka miesięcy po katastrofie smoleńskiej, insynuowano, że Cyba był niezrównoważony psychicznie, a jego ofiarą mógł paść każdy polityk, bez względu na przynależność partyjną.
W trakcie procesu wyszło jednak na jaw, że zabójstwo zostało popełnione z pełną świadomością, sam Cyba jest przy zdrowych zmysłach i może w pełni odpowiadać za swój czyn. Okazało się też, że przez długie lata należał do Platformy Obywatelskiej.
Maciej Walaszczyk