Prezydent bardziej aktywny
Sobota, 7 lutego 2015 (16:20)Kandydat PiS na prezydenta Andrzej Duda podczas konwencji wyborczej deklarował, że jego prezydentura nie będzie prezydenturą obaw i politycznego kunktatorstwa.
Andrzej Duda zapowiedział, że jego prezydentura będzie otwarta na sprawy społeczne. – Pałac Prezydencki nie będzie zamknięty. Prezydent nie będzie siedział pod żyrandolem. Ja mam za dużo energii, by w jednym miejscu siedzieć – mówił. – To nie będzie prezydentura obaw i politycznego kunktatorstwa, obaw przed społeczeństwem, które protestuje przeciwko niekorzystnym zmianom – zapewniał.
– Ile grup społecznych [...] było w Warszawie przez ostanie prawie pięć lat? Miliony ludzi, miliony Polaków miały oczekiwanie, wobec dzisiaj rządzących i prezydenta. Czy prezydent ich przyjął? Czy rozmawiał? Czy szukał z nimi dialogu? Nie. Zawsze tylko podpisywał te ustawy, które przyniesiono mu z Sejmu, które przeprowadzał rząd Donalda Tuska, a teraz premier Ewy Kopacz. To jest rola prezydenta? Prezydent – notariusz rządu? Ja takiej prezydenturze mówię „nie” – powiedział Duda.
Zapowiedział, że jako prezydent będzie współpracował z każdym rządem, który prowadzi działania proobywatelskie, który chce tworzyć nowe miejsca pracy, będzie przygotowywał odpowiednie ustawy. Zaznaczył, że dziś miejsca pracy się likwiduje. – Zlikwidowano polskie stocznie, chciano zlikwidować kopalnie – dodał. – To nie jest polityka, którą mógłby zaakceptować prezydent RP, to nie jest odpowiedzialność za sprawy państwa. To jest służenie rządowi. Rządowi, który w tych sprawach jest przeciwko Narodowi. Nie waham się tego powiedzieć – dodał.
Przypomniał, że w 2006 r. ówczesny prezydent Lech Kaczyński wspólnie z rządem PiS i górnikami wypracował porozumienie. – Dziś prezydent nie włącza się w żadne negocjacje, mimo wezwań – dodał.
Zdaniem Dudy, Polacy oczekują od prezydenta roli arbitra. – Górnicy nie będą musieli zostawać na dole, ich żony i dzieci nie będą musieli przychodzić pod kopalnie, ludzie na Śląsku nie będą musieli wychodzić na ulice – podkreślił.
RS, PAP