Zakazy stadionowe za "pływanie"
Czwartek, 18 października 2012 (21:58)Kibice, którzy we wtorek podczas ulewy wtargnęli na murawę i „pływali” po płycie boiska Stadionu Narodowego, usłyszeli wyroki. Warszawski sąd skazał dwóch kibiców na dwuletnie zakazy stadionowe. Postępowanie karne warunkowo umorzył na rok.
Dwóch kibiców, którzy wtargnęli na murawę, ścigały służby porządkowe. Pod koniec sprintu mężczyźni rzucali się na pokrytą kałużami murawę w efektownym ślizgu. Ich zachowanie wzbudziło oczywiście szczery aplauz publiczności.
Uzasadniając swoje decyzje, w obu przypadkach Sąd Rejonowy Warszawa-Praga Południe zwrócił uwagę na nieznaczną szkodliwość społeczną czynów. 41-letni Adam D. będzie musiał zapłacić 110 zł tytułem kosztów sądowych, a 40-letni Mariusz W. - 170 zł.
Również z powodu znikomej szkodliwości społecznej sąd umorzył sprawę trzeciego mężczyzny - 37-letniego Mariusza S., który usiłował wbiec na boisko. Zdaniem sądu, jego wyjaśnienia były szczere, a on sam w przeszłości bywał wielokrotnie na meczach.
Po rozprawie Adam D. ocenił, że wyrok w jego sprawie jest sprawiedliwy. - Wbiegając na murawę, myślałem tylko o tym, żeby się nie przewrócić. Żałuję, że do tej pory nie jestem w domu. To był protest przeciwko absurdowi całej tej sytuacji - powiedział.
Mariusz W. wyjaśniał, że myślał, iż impreza masowa została zakończona, ponieważ spiker ogłosił, że mecz się nie odbędzie. Przyznał, że wtargnął na płytę boiska pod wpływem emocji. - Żałuję tego, co zrobiłem. To był impuls, a ostatnie godziny pozwoliły mi to przemyśleć. Nie chciałem nikomu zrobić krzywdy, a po przebiegnięciu około 50 metrów dobrowolnie poddałem się ochronie - mówił przed sądem.
Sprawa zatrzymania kibiców wywołała emocje nie tylko wśród kibiców. Minister sprawiedliwości Jarosław Gowin zaskoczony był działaniem wymiaru sprawiedliwości.
- Niestety, to nie jest pierwszy tego typu przykład, że przestępcy naprawdę groźni są traktowani przez wymiar sprawiedliwości z pewnym pobłażaniem. Pamiętamy, ile musieliśmy czekać na decyzję w sprawie aresztu dla Marcina P. A ci młodzi, weseli panowie trafili do paki natychmiast – zauważył Gowin.
Mecz eliminacji mistrzostw świata Polska - Anglia miał zostać rozegrany we wtorek o godz. 21.00. Przełożono go na następny dzień z powodu złego stanu murawy na Stadionie Narodowym. Po kilkugodzinnych opadach deszczu boisko, nad którym nie zamknięto dachu, było nasiąknięte wodą.
RP, PAP