• Piątek, 27 marca 2026

    imieniny: Lidii, Ernesta, Ruprechta

Papieskie intencje na luty

Czwartek, 5 lutego 2015 (17:50)

Jak co miesiąc modlimy się w dwóch papieskich intencjach, ogólnej i ewangelizacyjnej, które Ojciec Święty wyznacza z ponadrocznym wyprzedzeniem. Tegoroczne są zatem pierwszymi, które zatwierdził Papież Franciszek.

Pierwsza z nich to: „Aby więźniowie, szczególnie młodzi, mieli możliwość ułożenia sobie na nowo godnego życia”. Odwiedzając latem ubiegłego roku zakłady karne na południu Włoch, Papież mówił o potrzebie zapewnienia więźniom reintegracji społecznej – podaje Radio Watykańskie.

– Gdy to zostanie zaniedbane, odbycie kary sprowadza się wyłącznie do rangi narzędzia karcenia i społecznego odwetu. To zaś jest szkodliwe i dla jednostki, i dla społeczeństwa. A Bóg tego z nami nie robi, ale kiedy nam przebacza, towarzyszy nam i pomaga w drodze. Zawsze. Nawet w małych sprawach, nieprawda? Kiedy idziemy do spowiedzi, Pan mówi nam: „Owszem, Ja ci przebaczam, ale teraz chodź ze mną”. I pomaga nam wrócić na właściwą drogę. Nigdy nie potępia. Nigdy też nie ogranicza się do samego przebaczenia, ale przebacza i towarzyszy. My jednak jesteśmy słabi i później wszyscy musimy wrócić do spowiedzi. A tak jest zawsze i On nigdy nie jest tym znużony. Zawsze prowadzi nas za rękę. I to jest miłość Boga, a my mamy Go naśladować. Tak! Społeczeństwo ma Go naśladować. Iść tą drogą. A pełnej resocjalizacji nie można osiągnąć jedynie ludzkim wysiłkiem – mówił Ojciec Święty 21 czerwca 2014 r. w więzieniu w Castrovillari koło Cosenzy.

Papież dodał, że do tej drogi należy też spotkanie z Bogiem, umiejętność pozwolenia, by patrzył na nas Bóg, który nas kocha. – Trudniej jest pozwolić, by Bóg na nas patrzył, niż patrzeć na Boga. Trudniej jest pozwolić, by Bóg się z nami spotkał, niż spotkać Boga, bo w nas są zawsze opory. A On czeka na nas, patrzy na nas, szuka nas zawsze. Nieprawdaż? I ten Bóg, który nas kocha, umie nas zrozumieć, umie przebaczyć nasze błędy. Pan jest mistrzem resocjalizacji. Bierze nas za rękę i prowadzi z powrotem do wspólnoty społecznej – powiedział.

Ojciec Święty poleca nam też intencję ewangelizacyjną na każdy miesiąc. W lutym mamy się modlić, „aby małżonkowie, którzy się rozeszli, znaleźli zrozumienie i wsparcie we wspólnocie chrześcijańskiej”.

– Rodzina chrześcijańska, małżeństwo, nigdy nie były tak atakowane jak teraz. Atakowane bezpośrednio, atakowane konkretnie. Być może się mylę, mogą powiedzieć o tym historycy Kościoła. Ale rodzina jest bita. W rodzinę się bije, rodzinę się niszczy, jakby to był jakiś kolejny rodzaj stowarzyszenia. Można nazwać rodziną wszystko. A ponadto ile mamy rodzin poranionych, ile małżeństw rozbitych, ileż relatywizmu w pojmowaniu sakramentu małżeństwa! Gdy się spojrzy z socjologicznego punktu widzenia, z punktu widzenia wartości ludzkich, z punktu widzenia katolickiego sakramentu, jest to kryzys rodziny. Kryzys, bo uderza się w nią z każdej strony i jest mocno poraniona. Dlatego jest jasne, że nie ma innej drogi, niż coś z tym zrobić - powiedział Papież, spotykając się 25 października 2014 r. w Watykanie z międzynarodową pielgrzymką Ruchu Szensztackiego.

Ojciec Święty podpowiada, że możemy głosić piękne wykłady i wydawać oświadczenia o pryncypiach. – To trzeba robić, to jest pewne. To musi być jasne i trzeba mówić: to, co proponujecie, nie jest małżeństwem. To jest stowarzyszenie, ale to nie jest małżeństwo. Czasami trzeba powiedzieć rzeczy bardzo jasno. I trzeba o tym mówić! Ale duszpasterstwo ma pomagać. W tym wypadku musi być ciałem przy ciele. Towarzyszyć. A to oznacza: tracić czas. Wielkim mistrzem tracenia czasu był Jezus, tracił czas, towarzysząc w otwieraniu sumień, uzdrawiając chorych, nauczając. Towarzyszyć oznacza iść drogą razem – dodał Papież.

MPA