Premier i rząd udają oburzenie
Czwartek, 18 października 2012 (11:31)Z Andrzejem Melakiem, bratem śp. Stefana Melaka, który zginął w katastrofie smoleńskiej w kwietniu 2010 roku rozmawia Izabela Kozłowska
Kto Pana zdaniem odpowiada za opublikowanie w internecie drastycznych zdjęć części ofiar katastrofy smoleńskiej, w tym śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego?
- Trudno ocenić, kto przyczynił się do ujawnienia w internecie tych zdjęć. Wszystko wskazuje, że winę ponoszą Rosjanie. Minister spraw wewnętrznych Jacek Cichocki, powiedział, że są to zdjęcia wykonane przed obecnością Polaków w Smoleńsku. Przecież nasi ludzie nie uczestniczyli w sekcjach zwłok, więc zdjęcia z prosektorium nie mogły być zrobione przez nich. Czemu ma to służyć? Trudno powiedzieć.
Jak Pan ocenia reakcję władz polskich na publikację tych zdjęć?
- Działania, których doświadczamy ze strony Rosjan, ale także – to przykre – ze strony polskich władz upokarzają nas. To oburzenie jakie w tej chwili prezentują ministrowie, czy szef rządu wydaje się być pozorne. Dlaczego nie było poczucia odpowiedzialności w momencie, kiedy przed polskim Sejmem w mowach premiera Tuska, ministra Jarosława Gowina, prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta, czy innych osób odpowiedzialnych za przeprowadzenie śledztwa i podjęte wówczas decyzje, padły słowa obrażające nas i naszych tragicznie zmarłych bliskich. Tu jest sedno sprawy. Ten cały bałagan zgotował nam na własne życzenie i usilną pracą sam Donald Tusk i jego rząd, którzy wylewają teraz tzw. krokodyle łzy.
Czy rodziny ofiar mają swobodny dostęp do dokumentów z prowadzonego śledztwa?
- Część dokumentów jest zastrzeżonych i niedostępnych dla rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej czy naszych pełnomocników. Tymczasem co raz ukazuje się coś nowego w internecie, prasie w postaci „przecieków”.
Co mamy powiedzieć my – osoby pokrzywdzone, to nasi bliscy polegli w drodze do Katynia – mamy dostęp całkowicie ograniczony. Nie możemy robić notatek, zdjęć a nawet nie możemy dostać wydruków. Wszystko, co jest wygodne dla udających prowadzenie śledztwa jest udostępniane i puszczane w postaci różnych jaskółek i ma służyć pewnym przykrywkom.
Jak Pan obiera całą atmosferę wobec śledztwa smoleńskiego?
- Wszystko wskazuje na to, że przyczyniła się do tego postawa rządu PO - PSL na czele z premierem Donaldem Tuskiem, pełniącym w kwietniu 2010 roku obowiązki prezydenta Bronisławem Komorowskim, ówczesną minister zdrowia Ewą Kopacz i ministrem spraw zagranicznych Radosławem Sikorskim. Oni mieli wszystkie atuty w ręku, z których nie skorzystali.
Cała Rada Ministrów, ale przede wszystkim osoby, które wymieniłem, rozdawali karty i poszli na całkowite ustępstwo wobec Rosji, i teraz ponosimy tego żałosne konsekwencje. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że konsekwencje nie wpływają na nich osobiście, ale dotykają one rodzin smoleńskich.
Dziękuję za rozmowę.
Izabela Kozłowska