• Środa, 25 marca 2026

    imieniny: Marii, Wieńczysława

Elastyczne podejście do rzeczywistości

Środa, 4 lutego 2015 (19:14)

Narodowy Bank Polski opublikował raport o stabilności polskiego systemu finansowego. Według twórców dokumentu, system finansowy naszego kraju jest bezpieczny, nie zagraża mu też niedawne umocnienie franka.

Raport ten jest przykładem elastycznego podejścia do rzeczywistości, żeby nie powiedzieć do prawdy. Prezes NBP Marek Belka jeszcze kilka miesięcy temu przekonywał banki, żeby nie udawały, iż jest problem z frankiem szwajcarskim. Kilka dni temu doradca premier Ewy Kopacz Janusz Lewandowski powiedział w jednej z komercyjnych telewizji, że w razie przewalutowania kredytów kilka banków może upaść. To wszystko pokazuje, że tej stabilności nie ma. Nie mam wątpliwości, że kilka banków, które zostały „zapchane” kredytami mieszkaniowymi we franku, będzie miało poważne problemy. Mówimy o sumie 40 mld franków, czyli ponad 160 mld zł.

Bardziej niż raportu wymagałbym odpowiedzi ze strony NBP, czy instytucje nadzoru w sposób właściwy kontrolowały proces przyznawania kredytów. W mojej ocenie, część odpowiedzialności za to, co się działo, ponoszą właśnie instytucje nadzoru.

Zauważmy, że w swoim raporcie NBP bardzo martwi się o Spółdzielcze Kasy Oszczędnościowo-Kredytowe. Wskazując na szczególne znaczenie tego „problemu”, chociaż SKOKi stanowią zaledwie 1 proc. rynku finansowego. Jednocześnie NBP nie widzi innych problemów w sektorze bankowym.

Warto też uświadomić bankierom Banku Centralnego, że gdyby doszło do przewalutowania kredytów po kursie z dnia zaciągnięcia zobowiązania, według ministra Mateusza Szczurka banki rzekomo miałyby stracić do 20 mld złotych. Według przewodniczącego KNF Andrzeja Jakubiaka strata wyniosłaby 25 mld. Prawda jest taka, że banki nie poniosą strat. Jedynie doszłoby do zmniejszenia ich zysków.

Obserwujemy teraz, że niektóre banki sprzedają swoje długi firmom windykacyjnym. To jest uciekanie od odpowiedzialności. Według najnowszych informacji jeden z banków sprzedał przeterminowane długi na kwotę 2 mld złotych. Warto zapytać, czy w tej kwocie znajdują się kredyty we franku, a jeśli tak, to jaki stanowią jej procent.

To jednak nie musi być koniec problemów. Jeżeli w najbliższym czasie zapadnie wyrok Trybunału Europejskiego w Strasburgu z wniosku Węgrów i okaże się, że zobowiązania we frankach nie były kredytami walutowymi, to wybuchnie gigantyczna afera.

W mojej ocenie, to nie były kredyty walutowe, ponieważ po transakcjach Polacy nie widzieli franka na oczy. Trzeba zapytać też, czy w ogóle były to kredyty, bo definicja kredytów w polskim prawie bankowym jest jasna. Trudno mówić o kredycie, gdy nie wiadomo, jaki jest dług, bo ten dług może się zwielokrotnić przez 10 lub 20 lat.

Cała sytuacja wokół kredytów we frankach wymaga powołania komisji śledczej, której na pewno nigdy się nie doczekamy. Wzamian serwowane nam są i będą „optymistyczne” raporty.

Janusz Szewczak