• Niedziela, 15 marca 2026

    imieniny: Klemensa, Ludwiki, Longina

Dwa miliony bezrobotnych

Czwartek, 18 października 2012 (06:06)

W urzędach pracy jako osoby bezrobotne zarejestrowanych jest już blisko 2 miliony Polaków. Pod koniec roku bezrobocie może przekroczyć 13 procent.

Stopa bezrobocia w naszym kraju systematycznie rośnie. Według resortu pracy i polityki społecznej, we wrześniu wyniosła 12,5 procent. Na poniedziałek prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński zapowiedział debatę w sprawie sytuacji na rynku pracy.

Praca dla wszystkich, a w szczególności dla ludzi młodych, to dzisiaj problem numer jeden - mówił wczoraj prezes PiS Jarosław Kaczyński.

- Tej pracy jest dziś w Polsce za mało, praca powinna być dla wszystkich. Trzeba podjąć poważną rozmowę w tej sprawie. (...) Nie jest rozwiązaniem sytuacja, w której politolog musi zostać spawaczem, tak jak to ostatnio mówił premier - zapowiadał trzecią w ostatnich tygodniach debatę o problemach społeczno-gospodarczych - po gospodarczej i dotyczącej opieki zdrowotnej - która zostanie zorganizowana przez PiS z udziałem ekspertów.

Kaczyński zaznaczył, że "trzeba podjąć poważną rozmowę w tej sprawie, która będzie służyła sformułowaniu konkluzji i odpowiadała na pytanie, jaką drogą iść ku temu, by w Polsce tej pracy było znacznie więcej". Wśród przedstawionych przez PiS, na początku września, propozycji gospodarczych znalazła się kwestia wprowadzenia Narodowego Programu Zatrudnienia.

Projekt ustawy w tej sprawie został już złożony w Sejmie. Prawo i Sprawiedliwość zakłada, że w ciągu 10 lat realizacji programu mogłoby powstać ponad milion nowych miejsc pracy. Program dotyczy działań w mniejszych ośrodkach miejskich i na wsiach, gdzie bezrobocie jest najwyższe. W jego ramach przedsiębiorcy mogliby liczyć m.in. na obniżenie składki płaconej za pracowników na ubezpieczenie społeczne, a także na ulgi podatkowe.

Debata w Ursusie

- Nie oznacza to, że jest to koniec naszych planów. Tych planów będzie z całą pewnością więcej. To są przede wszystkim plany związane z podniesieniem tempa rozwoju gospodarczego, bo to przede wszystkim decyduje o ilości pracy. Ale bierzemy pod uwagę także i inne przedsięwzięcia - dodał Kaczyński.

Na miejsce debaty o pracy wybrano Ursus.

- Tam mamy specyficzny teren poprzemysłowy. Zawsze uważaliśmy, że likwidacja wielkiej części polskiego przemysłu, brak jakiegokolwiek wysiłku ze strony państwa, żeby ten przemysł podtrzymać po 1989 roku, była wielkim błędem. Okazuje się, że wszyscy, którzy tak uważali, mieli rację - wskazał prezes PiS.

- Dzisiaj to państwo, które utrzymało wielki przemysł, czyli Niemcy, ma w ręku najwięcej atutów, jest w najlepszej sytuacji. My wiemy, że sprawa odbudowy industrializacji Polski nie jest prosta, ale jest to także część naszego programu - dodał.

Wśród zaproszonych do udziału w debacie znaleźli się m.in.: prof. Grażyna Ancyparowicz, prof. Mieczysław Kabaj, prof. Ryszard Bugaj, prof. Witold Modzelewski, prezes Głównego Urzędu Statystycznego prof. Janusz Witkowski, prezes Krajowej Izby Gospodarczej Andrzej Arendarski, prezes Związku Rzemiosła Polskiego Jerzy Bartnik, prezes BCC Marek Goliszewski, prezydent Pracodawców RP Andrzej Malinowski, Henryka Bochniarz z PKPP Lewiatan, przewodniczący NSZZ "Solidarność" Piotr Duda oraz szef Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych Jan Guz.

W tym tygodniu zmiany na rynku pracy zapowiadał minister pracy i polityki społecznej Władysław Kosiniak-Kamysz. Zaanonsował m.in. reformę urzędów pracy, aby nie były przede wszystkim miejscem, gdzie dokonuje się rejestracji bezrobotnych, ale także "miejscem kontaktu szukających pracy z przedsiębiorcami". Informował także o zamiarze zmiany niektórych przepisów kodeksu pracy - m.in. wydłużenia okresu rozliczeniowego czasu pracy do 12 miesięcy i wprowadzenia ruchomego czasu pracy.

Wotum w listopadzie

Jarosław Kaczyński potwierdził, iż Prawo i Sprawiedliwość nie zamierza się wycofać - wobec uzyskania w piątek przez rząd Donalda Tuska wotum zaufania od Sejmu - z zapowiadanego przedstawienia wniosku o wotum nieufności wobec rządu.

- Sądzimy, że najlepiej będzie, jeżeli ten wniosek będzie rozpatrywany w drugiej połowie listopada, ale to nie jest ostateczna decyzja - powiedział Kaczyński.

Oceniając ostatnie działania kandydata PiS na premiera - który, zgodnie z wymogami Konstytucji musi być wskazany w przypadku formułowania wniosku o konstruktywne wotum nieufności wobec rządu - prof. Piotra Glińskiego, stwierdził, że "były bardzo udane", a zmierzają przede wszystkim do tego, by "opinia publiczna wiedziała, z kim ma do czynienia".

- Kandydat na premiera powinien dać się poznać opinii publicznej, a to jest proces, który nie następuje z dnia na dzień - dodał Kaczyński. Jak zaznaczył, czas na spotkania z klubami parlamentarnymi - do których gotowość wyrażał Gliński - przyjdzie po złożeniu wniosku o wotum nieufności.

Artur Kowalski