Tragiczny błąd
Wtorek, 3 lutego 2015 (19:31)W wyniku błędu kobieta z województwa zachodniopomorskiego urodziła dziecko, którego nie jest biologiczną matką. Prawda wyszła na jaw po badaniach DNA.
Zabieg in vitro przeprowadziło Laboratorium Wspomaganego Rozrodu w Policach, które jest częścią szpitala Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie. Jednak podczas jego wykonywania doszło do pomyłki. W chwili pozaustrojowego zapłodnienia nasienie mężczyzny zamiast z komórką jajową żony zostało połączone z komórką innej kobiety, w wyniku czego kobieta urodziła dziecko, którego nie jest biologiczną matką. Sprawa ta przykuła uwagę największych mediów w Polsce.
Kaja Godek z Fundacji PRO - Prawo do Życia w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl zwraca uwagę na fakt, że skupianie się mediów jedynie na błędzie lekarzy przeprowadzających zabieg jest spłacaniem problemu. Jak zaznacza działaczka pro-life, cała sytuacja jest tragedią pary, która przeszła zabieg, oraz dziecka. Ból tych osób pozostaje w cieniu kliniki oraz programu sztucznego zapładniania.
– Media teraz interesują się tą sprawą, ale za kilka dni sprawa przycichnie i znajdzie się inny „palący” temat. Tymczasem rozegrał się dramat wielu osób. Poszkodowani są rodzice i dziecko. W tej sytuacji bez szwanku wyjdzie jedynie placówka, w której dokonano in vitro. Ona pobrała pieniądze za dokonanie sztucznego zapłodnienia i sprzedała dziecko rodzicom. To wszystko pokazuje, że promowanie in vitro przez mainstream i koalicję rządzącą jest niczym innym jak kampanią na korzyść firm zajmujących się tym biznesem. Wielokrotnie podnoszone było, że in vitro jest wątpliwe i niesie za sobą ogromne szkody, bowiem człowiek próbuje ingerować w naturę tworzenia się nowego życia, do czego powołany nie jest – mówi Kaja Godek.
Możliwe, że cała sprawa nie ujrzałaby światła dziennego, gdyby dziecko nie urodziło się z wieloma wadami wrodzonymi. Przeprowadzono badanie DNA i na jego podstawie stało się jasne, że kobieta nie jest biologiczną matką dziecka.
Jak akcentuje Kaja Godek, in vitro jest przez kliniki traktowane jako biznes i w żaden sposób nie leczy bezpłodności. Jest także metodą, która może odbić się negatywnie na prawidłowym rozwoju dziecka.
– Przypadek tego niewinnego dziecka i rodziców pokazuje prawdę o sztucznym zapłodnieniu. Emocjonalne hasła wrzucane do debaty publicznej mają spowodować pozytywne myślenie o tym procederze, by było przyzwolenie społeczne na jego finansowanie z budżetu państwa. W teorii wszystko brzmi dobrze. Praktyka jest całkiem inna. Należy podkreślać, że in vitro nie jest metodą leczenia niepłodności. Realnego leczenia niepłodności, jakim jest naprotechnologia, państwo nie refunduje. Procedury sztucznego rozrodu nie są bezpieczne i niosą ze sobą ryzyko zarówno dla matki, jak i dla dziecka – stwierdza nasza rozmówczyni.
Rafał Stefaniuk