• Niedziela, 22 marca 2026

    imieniny: Katarzyny, Bogusława

Bezsens bez końca

Wtorek, 3 lutego 2015 (19:14)

Z Piotrem Kościńskim, koordynatorem programu Europa Wschodnia i Południowo-Wschodnia w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych, rozmawia Rafał Stefaniuk.

W sobotę doszło do zerwania rokowań trójstronnej grupy kontaktowej w sprawie pokoju na Ukrainie. Możliwe jest jeszcze zawarcie pokoju drogą negocjacyjną?

– Jest możliwe, ale też bardzo trudne. Tym niemniej to właśnie droga negocjacji jest jak najbardziej właściwa, bo trudno sobie wyobrazić wygranie tej wojny środkami militarnymi. Dla Donbasu musi być znalezione rozwiązanie polityczne – chodzi przecież o to, by pozostał w Ukrainie, ale też bez ustanawiania autonomii czy federacji miał możność rzeczywistego decydowania o sobie. Ale to można osiągnąć m.in. dzięki spodziewanej reformie samorządów terytorialnych w tym kraju, dającej obwodom, rejonom i miastom więcej samodzielności.

Jakie powinno być zaangażowanie Polski w ten konflikt? Możliwa jest sprzedaż i dostawy polskiej broni na Ukrainę?

– Polska powinna wspierać Ukrainę przede wszystkim poprzez działania w ramach Unii Europejskiej, proponując takie rozwiązania, by były przyjęte i realizowane przez całą Unię. Na jakieś samodzielne akcje raczej nie mamy sił i środków, ale to właśnie nasz kraj winien być inicjatorem polityki wschodniej UE. W kwestii dostaw broni – to zapewne powinna być wspólna decyzja NATO. Pytanie zresztą, czy mamy broń, która akurat byłaby Ukrainie potrzebna?

Gdybyśmy aktywnie włączyli się w proces dostaw sprzętu i broni Ukraińcom, jak zareagowałaby na to Moskwa?

– Zapewne reakcja Moskwy byłaby bardzo negatywna, ale trudno powiedzieć, czy Rosja w takiej sytuacji podjęłaby jakieś bardziej zdecydowane, nakierowane przeciwko nam kroki. Stosunki polsko-rosyjskie są na tyle złe, że trudno jeszcze bardziej je pogorszyć. Rosyjska propaganda i tak twierdzi, że nasz kraj jest zaangażowany w konflikt na wschodzie Ukrainy – i wielokrotnie pojawiały się informacje o rzekomym udziale polskich żołnierzy w walkach, co oczywiście jest absurdem.

Przywódca separatystycznej Donieckiej Republiki Ludowej Ołeksandr Zacharczenko wyraził nadzieję na zmobilizowanie w najbliższych dniach 100 tys. ludzi do walki z ukraińskimi siłami na wschodzie kraju. Teraz obserwujemy wzmożoną aktywność toczących się walk. Możemy spodziewać się nowej fazy konfliktu?

– Nie bardzo wiadomo, kogo Zacharczenko chciałby zmobilizować. Obie tak zwane ludowe republiki liczą łącznie 3,5 miliona ludzi; większa liczebnie Dania ma łącznie z rezerwistami 15 tys. żołnierzy, jeszcze liczebniejsza Norwegia – podobnie. W Donbasie nie ma tylu rezerwistów i na pewno nie ma odpowiedniej ilości uzbrojenia. Być może Zacharczenko liczy na przybycie kilku dywizji z Rosji, ale to już byłaby wojna na dużą skalę. Tak czy inaczej będziemy mieli do czynienia z ciągłym narastaniem i uciszaniem konfliktu, w zależności od sytuacji międzynarodowej i ewentualnych nowych pomysłów Putina.

Według zapowiedzi Stanów Zjednoczonych Kijów odwiedzić ma sekretarz stanu John Kerry... 

– Zapewne można się spodziewać słów poparcia dla władz ukraińskich i wyraźnego, stanowczego potępienia działań Rosji. Czy będzie jakakolwiek wiążąca deklaracja w sprawie dostaw broni – trudno powiedzieć, ale nie można tego wykluczyć.

Kto zyskuje na toczącej się wojnie?

– Na tej wojnie raczej nikt nie zyskuje. Traci Ukraina, zarówno ludzie – myślę o licznych ofiarach walk – jak i gospodarka. Traci Rosja, także ze względu na sankcje i wprowadzone przez nią kontrposunięcia, które w sumie uderzyły w samych Rosjan. Traci Zachód, w tym Polska, bo jednak sankcje kosztują. Wojna na wschodzie Ukrainy, tak jak każda wojna, jest nielogiczna, jest bezsensem. Tym większy żal, że tak trudno doprowadzić do jej zakończenia.

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk