• Piątek, 8 maja 2026

    imieniny: Stanisława, Wiktora, Lizy

Dziś w „Naszym Dzienniku”

Koniec esbeckiej zemsty

Wtorek, 3 lutego 2015 (02:05)

Rozmowa z Markiem Franczakiem, synem sierżanta Józefa Franczaka „Lalka”, ostatniego Żołnierza Wyklętego

Lata starań o odzyskanie szczątków ojca zostały zwieńczone powodzeniem. To dla Pana duża ulga?

– Wielka, z tego choćby względu, że po latach tej walki z wiatrakami człowiek był już trochę zrezygnowany, podłamany biciem głową w mur. Odetchnęliśmy z głęboką ulgą, bo trudno się było pogodzić z sytuacją, że szczątki ojca poniewierają się nie wiadomo gdzie, jedne tu, drugie tam, tak jak chcieli tego esbecy. Teraz już będzie przynajmniej wszystko jak należy złożone w jednym grobie.

Kiedy planowany jest pochówek odnalezionych szczątków Pana ojca?

– Chcielibyśmy zorganizować pogrzeb na cmentarzu w Piaskach 27 lutego, w przededniuustanowionego przez śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych.

Poszukiwania czaszki Józefa Franczaka rozpoczął Pan dawno temu.

– Na początku lat 90. Pisałem w tej sprawie do prokuratury w Lublinie. Wiadomo, jakie to były czasy, wszystko spychano. Urząd Ochrony Państwa, który dysponował aktami, odpowiedział mi dosłownie kilkoma zdaniami, z których wynikało, że Józef Franczak należał do Armii Krajowej, był partyzantem i bandytą. Później próbował coś ustalić w prokuraturze okręgowej prokurator Andrzej Witkowski, znany ze śledztw w sprawie zamordowania ks. Jerzego Popiełuszki. Wzywał mnie na przesłuchania, ale jeszcze wtedy ta sprawa była nie do ruszenia.

 

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

IK