Las Vegas północnej Polski
Poniedziałek, 2 lutego 2015 (18:28)W ostatnim czasie głośno zrobiło się o Słupsku, a to za sprawą tamtejszego prezydenta, a co za tym idzie także jego aktywności w kwestii udzielania ślubów cywilnych. Prawnicy zastanawiają się, czy na udzielanie ślubów cywilnych pozwalają włodarzowi Słupska przepisy. Warto zadać pytanie, czy prezydenci miast nie mają innych palących problemów do rozwiązania niż udzielanie ślubów?
Ustawa o aktach stanu cywilnego obliguje włodarzy miast powyżej 50 tys. mieszkańców do zatrudnienia kierownika urzędu stanu cywilnego (USC). Gdy liczba mieszkańców miasta jest mniejsza niż 50 tys., ustawa nie wymaga, aby taki kierownik został zatrudniony. Słupsk zamieszkuje ponad 90 tys. osób i zgodnie z prawem zatrudniono osobę na stanowisko kierownika urzędu stanu cywilnego.
Wśród prawników pojawia się spór, czy prezydent nie traci swoich kompetencji odnośnie do udzielania ślubów na rzecz kierownika USC w chwili jego zatrudnienia. Jak twierdzi w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl poseł Krystyna Pawłowicz (PiS), tego sporu by nie było, gdyby prezydent Robert Biedroń skupił się na realnym rozwiązywaniu problemów mieszkańców miasta, którym kieruje.
– Słupsk ma bardzo dużo problemów. To miasto dotyka duże bezrobocie. Nie może być tak, że prezydent miasta „spala się” tylko na jednej czynności. Na razie nie słyszeliśmy o innej aktywności Roberta Biedronia poza tym, że jeździ na rowerze i że udziela ślubów. Polska ma naprawdę wielkie problemy, a Słupsk i północna część kraju, która została pozbawiona przemysłu stoczniowego i innych kooperujących z nim szczególnie. Z kolei prezydent Biedroń chce zamienić Słupsk w Las Vegas – stwierdza prof. Pawłowicz.
RS