Zmarnowany surowiec
Poniedziałek, 2 lutego 2015 (17:52)Z Maksem Kraczkowskim, posłem Prawa i Sprawiedliwości oraz zastępcą przewodniczącego sejmowej Komisji Gospodarki, rozmawia Magdalena Pachorek
W sobotę polski oddział koncernu Chevron oświadczył, że kończy poszukiwanie gazu łupkowego w Polsce. Co skłoniło amerykańską spółkę do wycofania się z naszego rynku?
– Dla każdej firmy inwestującej w poszukiwania gazu łupkowego najważniejsze jest to, czy inwestycja będzie opłacalna, czy otoczenie regulacyjne będzie stabilne i czy będzie dawać poczucie bezpieczeństwa dla przedsiębiorstw inwestujących miliony dolarów w odwierty próbne.
Tymczasem w Polsce od kilku lat rozchodzą się drogi werbalnych zapewnień, jakoby gaz łupkowy był strategicznym projektem rządu, i fakty związane z zamieszaniem regulacyjnym, niepewnością koncesyjną i niepewnością co do wysokości obciążeń publiczno-prawnych, które będą nakładane na podmioty wydobywające ten surowiec. To wszystko składa się na duży bałagan i niepokój po stronie przedsiębiorców, którzy mogliby inwestować w nasz gaz łukowy.
Informacje o wspomnianych przeze mnie problemach spotykały się z mniejszą lub większą aktywnością sejmową i próbami szybkiej reakcji naprawy burty tonącego projektu. Jednak nie przyniosło to większych efektów, dlatego ta niepoważna sytuacja i trudne do przewidzenia warunki skutkują tym, że kolejni koncesjonariusze rezygnują z odwiertów próbnych i wycofują się z polskiego rynku.
Jak nasza gospodarka zareaguje na stratę tak poważnego inwestora?
– Dla Polski jest to oczywiście bardzo zła wiadomość. Proszę wziąć pod uwagę, że z jednej strony miał to być projekt gwarantujący bezpieczeństwo energetyczne kraju, a z drugiej miał przynieść wielomiliardowe zyski na przestrzeni wielu lat z wydobycia gazu łupkowego. Teraz straciliśmy tak obiecującą szansę na wsparcie naszej gospodarki.
Już wcześniej wycofywali się inwestorzy, którzy mieli możliwość korzystania z koncesji na dokonywanie odwiertów, dlatego powinniśmy wysnuć odpowiednie wnioski i przeciwdziałać takim sytuacjom. Niestety, widocznie nauka na błędach nie jest naszą mocną stroną.
Co powinniśmy zrobić, aby zachęcić inwestorów do eksploatacji gazu łupkowego w naszym kraju?
– Gaz łupkowy jest naszym wielkim atutem energetycznym, ale z powodu złego zarządzania Ministerstwa Środowiska i służb geologicznych pozostanie dobrem niewykorzystanym. Jeden z noblistów odwiedzających Polskę w latach 90. został zapytany, co polski rząd powinien zrobić, żeby ściągnąć do siebie inwestorów zagranicznych. Odpowiedział, że musimy stworzyć tak samo dobre warunki dla biznesu rodzimego, jak dla inwestorów zagranicznych. Jednak nic się nie zmieniło w tej kwestii.
Tak długo, jak będziemy mieć bałagan legislacyjny, niepewność związaną z działaniami podejmowanymi przez Ministerstwo Środowiska w obszarze gazu łupkowego, problemy ze zdefiniowaniem tego, w czyje ręce trafiają koncesje, tak długo poważni inwestorzy będą obawiać się braku profesjonalizmu władz publicznych. Pamiętajmy, że inwestycje w poszukiwania gazu łupkowego wiążą się z wielomilionowymi nakładami na każdy z odwiertów, dlatego nie dziwmy się, że przedsiębiorcy ostrożnie podchodzą do tych projektów.
Pamiętajmy o tym, że wydobycie gazu łupkowego na skalę przemysłową w latach 90. w USA dało wielki oddech dla odbiorców gazu, zarówno tych biznesowych, jak i indywidualnych. Na przestrzeni lat 80. i 90. Amerykanie byli w stanie wypracować schemat odpowiednich procedur, zbudować potrzebną infrastrukturę i zająć się wydobywaniem tego surowca. A w Polsce straciliśmy kolejne 8 lat, dlatego poważni gracze wycofują się z polskiego rynku.