• Czwartek, 19 marca 2026

    imieniny: Józefa, Bogdana

Djoković królem Melbourne

Niedziela, 1 lutego 2015 (15:59)

Nie było niespodzianki w najbardziej oczekiwanym finale Australian Open. Serb Novak Djoković pokonał dziś Brytyjczyka Andy'ego Murraya (6.) 7:6 (7-5), 6:7 (4-7), 6:3, 6:0 i odniósł piąte w karierze zwycięstwo w Melbourne. W Open Erze tenisa nie udało się to do tej pory nikomu.

Djoković uwielbia grać na kortach Melbourne Park. Czuje się na nich jak w domu, prezentuje rewelacyjną formę i zazwyczaj wygrywa. Przed dzisiejszym finałem miał na koncie cztery triumfy, a pewnie gdyby nie ćwierćfinałowa porażka ze Szwajcarem Stanem Wawrinką sprzed roku, miałby ich pięć. W Open Erze tenisa, datowanej od 1968 roku, w Australian Open żaden tenisista nie zwyciężał pięciokrotnie. Wcześniej aż sześć wygranych na koncie zanotował reprezentant gospodarzy Roy Emerson, który był najlepszy w latach 1961 i 1963-67. Serb nie dawał rywalom szans w 2008 r. oraz w latach 2011-2013. Dziś napisał kolejny rozdział tej historii.

Jego rywalem był Murray. Brytyjczyk dla odmiany jeszcze nigdy w Melbourne nie triumfował, a jego udział w finale był małym zaskoczeniem, bo przed turniejem na jego miejscu widziano raczej Szwajcara Rogera Federera lub Hiszpana Rafaela Nadala. Dzisiejszy pojedynek lepiej rozpoczął lider rankingu. Djoković do stanu 4:1 grał wręcz perfekcyjnie, notując na swym koncie aż 14 wygrywających uderzeń i zaledwie jeden niewymuszony błąd. Nagle jednak się zaciął, a Murray dostał skrzydeł. Brytyjczyk doprowadził do stanu 5:4, Serb poprosił o pomoc medyczną (kłopoty z dłonią), jednak to faworyt postawił kropkę nad i. Set trwał aż 72 minuty, a kolejny był jeszcze dłuższy, o osiem minut. To obrazuje, jaka walka trwała na koncie i jak wiele serca i zdrowia wkładali w nią obaj tenisiści. Djoković prowadził 4:2, lecz to Brytyjczyk okazał się lepszy.

Wydawało się, że mecz już do końca będzie wyglądał podobnie, a nawet Murray będzie w stanie znaleźć sposób na rywala. Na początku trzeciego seta przełamał bowiem Serba i prezentował się znakomicie. Djoković na więcej jednak mu nie pozwolił. Gdy tylko sytuacja się skomplikowała, wydobył z siebie wszystko to, co ma najlepszego i zaczął grać na niedoścignionym poziomie. Brytyjczyk walczył, starał się, robił, co mógł, jednak nie potrafił powstrzymać kapitalnego lidera rankingu. W czwartym secie przewaga Novaka nie podlegała już dyskusji, wygrał do zera, wygrał cały mecz i po raz piąty Australian Open.

Był to 15. w karierze wielkoszlemowy finał Djokovicia. Osiem z nich przechylił na swoją korzyść, a tyle samo zwycięstw na koncie mają takie tuzy tenisa jak Amerykanie Andre Agassi i Jimmy Connors oraz Czech Ivan Lendl. Do lidera Serbowi jednak wciąż daleko, wszak Federer zwyciężył w aż 17 imprezach najwyższej kategorii.

Piotr Skrobisz