Popis Stocha w Willingen
Piątek, 30 stycznia 2015 (20:58)Kapitalnie dysponowany Kamil Stoch wygrał w Willingen konkurs Pucharu Świata w skokach narciarskich. Odniósł tym samym drugie zwycięstwo w sezonie, poprzednio był najlepszy w Zakopanem.
Stoch bardzo lubi skocznię w Willingen i ma z nią związane piękne wspomnienia. Przed rokiem wygrał na niej dwa konkursy Pucharu Świata, po drugim został liderem klasyfikacji generalnej i prowadzenia nie oddał do końca sezonu, co wiązało się z tym, że zdobył Kryształową Kulę. Teraz marzyła mu się powtórka. Czuł, że jest w formie, że może wszystko. W takim myśleniu utwierdziła go piękna wygrana w Zakopanem, drugie miejsce w Sapporo i... dzisiejsze kwalifikacje. Zajął w nich trzecie miejsce, po ładnym skoku na 132,5 m.
W Willingen można jednak latać dużo dalej, z czego ten obiekt słynie. W 2001 roku Adam Małysz poszybował tam niebotyczne 151,5 m i wydawało się, że to rekord po wsze czasy. Cztery lata później o pół metra dalej poleciał jednak Fin Janne Ahonen. Dziś tak niezwykłych skoków nie było, co nie znaczy, że zabrakło wspaniałych. Jako pierwszy błysnął Rune Velta, który w sprzyjających warunkach poszybował aż 147,5 m. Kilka chwil później na rozbiegu pojawił się Stoch i wylądował w dokładnie tym samym miejscu. A jako że uczynił to w dużo lepszym stylu i przy gorszym wietrze, uzyskał łączną notę o 9,5 punktu większą. Jak się później okazało, w pierwszej serii do tej granicy nie zbliżył się już nikt i Polak pozostał zdecydowanym liderem. Do finałowej serii zakwalifikowało się jeszcze trzech innych Biało-Czerwonych. Ósmy był Piotr Żyła (136 m), 28. Klemens Murańka (127,5), a 29. Aleksander Zniszczoł (126).
Decydująca rozgrywka rozpoczęła się od niesamowitego skoku Zniszczoła. Nasz młody reprezentant poszybował aż 143 m i było jasne, że zdecydowanie awansuje w klasyfikacji generalnej. Tak też się stało, bo długo nikt nie potrafił go wyprzedzić. Ostatecznie uplasował się na 15 miejscu, czyli mógł być z siebie bardzo, ale to bardzo zadowolony. Po raz kolejny w sezonie rozczarował za to Żyła. Po niezłym pierwszym skoku, którym rozbudził nadzieję, w drugim całkowicie pokpił sprawę. Uzyskał tylko 122,5 m, wypadł z czołowej dziesiątki, lądując na początku trzeciej, na dokładnie 23. pozycji (Murańka, o którym nie zapomnieliśmy, zajął 30.).
Emocje jednak rosły, bo zbliżali się najlepsi. Poprzeczkę bardzo wysoko podniósł Niemiec Severin Freund. Poleciał 146 m, a że i w pierwszej próbie nie zawiódł (135,5) objął zdecydowane prowadzenie z notą 261,8 pkt. Nie wyprzedził go Japończyk Noriaki Kasai, nie wyprzedził Czech Roman Koudelka. W końcu uczynił to Słoweniec Peter Prevc (144 m), ale minimalnie, bo zaledwie o 0,5 pkt. Velta nie wytrzymał presji, wypadł poza podium i na rozbiegu pozostał już tylko Stoch. Polak pokazał fantastyczną moc. Poleciał 142,5 m, jak to ma w zwyczaju w pięknym stylu i z łączną notą 276,6 pkt. wyraźnie wyprzedził rywali. Udowodnił, że o problemach z początku sezonu już zapomniał, że jest niebywale mocny. Drugie miejsce zajął Prevc, trzecie Freund.
Jutro w Willingen zostanie rozegrany konkurs drużynowy, a niedzielę kolejny indywidualny.
Piotr Skrobisz