„Sędziowski hołd” u prezydenta
Piątek, 30 stycznia 2015 (15:56)Najnowszy wpis prof. dr hab. Krystyny Pawłowicz na blogAiD:
29 stycznia 2015 r., Pałac Namiestnikowski, Warszawa. Szpaler ustawionych w trójszeregu, „na baczność” 200 sędziów najwyższych instancji, Sądu Najwyższego, Naczelnego Sądu Administracyjnego, Trybunału Konstytucyjnego i Krajowej Rady Sądownictwa, słuchających w skupieniu przemawiającego do nich prezydenta Bronisława Komorowskiego.
Widok zdumiewający i zastanawiający. Pierwszy raz w historii III RP, a nawet w ogóle, widzimy obraz kojarzący się z przemową oficera do wojska, zwierzchnika do karnych podwładnych. Prezydent przemawiający z jednej strony wielkiej sali do „podporządkowanego” szeregu sądowniczego, karnie ustawionego w dużej odległości od majestatu RP, po drugiej stronie komnaty. Nawet nie siedzą. Stoją. Starsi i młodsi. Kobiety też. Żenujące, nawet nie zachowano pozorów konstytucyjnej przecież równorzędności władz wykonawczej (prezydent) i sądowniczej. Co to za „nowa tradycja”? Dlaczego sędziowie zgodzili się na takie potraktowanie? Przecież art. 10 Konstytucji RP mówi, że ustrój RP opiera się na PODZIALE i RÓWNOWADZE władz ustawodawczej, wykonawczej (prezydent, Rada Ministrów) i władzy sądowniczej (to sądy i trybunały). Sądy i trybunały są więc konstytucyjnie NIEZALEŻNYMI od pozostałych władz i równymi im rangą ustrojową, także prezydentowi.
Z kolei art. 178 Konstytucji mówi, że „sędziowie w sprawowaniu swojego urzędu są NIEZAWIŚLI i podlegają tylko Konstytucji oraz ustawom”. Co oznacza m.in, że nie powinno się stwarzać nawet pozorów, że może być inaczej.
Fotografia z „podsumowania minionego roku i życzeń pomyślności w roku rozpoczętym” jest przygnębiająca i niezwykle symboliczna dla schyłkowego okresu rządów PO i PSL. Jest przykrym znakiem psucia segmentu władzy sądowniczej wplątywanej coraz wyraźniej w bieżące plany polityczne władzy i jej kampanię wyborczą. A swoją drogą, dlaczego sędziowie „podsumowują” rok swej pracy właśnie wobec prezydenta, w jego siedzibie? A dlaczego nie wobec Rady Ministrów, to też przecież władza wykonawcza?
Niezawiśli sędziowie i niezależne sądownictwo, tak ostro walczący z najmniejszymi próbami uzyskania wpływu przez ministra sprawiedliwości na organizację wymiaru sprawiedliwości, na fotografii z Pałacu Namiestnikowskiego wyglądają na karnie oddających „sędziowski hołd” najwyższej władzy wykonawczej. Ktoś powie, że tylko tak wyglądają, ale nie tylko o „wygląd” tu chodzi, ale i o scenariusz upublicznionego spotkania. Czy sędziowie najwyższych instancji poszliby na spotkanie „podsumowujące” do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i stali na baczność w holu przed premierem i ministrami, też ministrem sprawiedliwości?
Prezydent na spotkaniu kokietował tych sędziów, ubierał się w szaty ich obrońcy przed opozycją (czytaj: PiS i prawicowymi mediami), przypominał o złożonych przez siebie do Sejmu, w interesie sędziów najwyższych sądów, tj. SN i NSA oraz Trybunału Konstytucyjnego, (choć niższe instancje, jakoś pomijał) projektach ustaw. Projekty te, przygotowane zresztą przez samych zainteresowanych sędziów tych sądów najwyższych, realizowały i realizują interesy głównie ich wąskich grup, naruszając przy tym – np. w przypadku projektu prezydenta ustawy o Trybunale Konstytucyjnym – standardy demokratyczne, a nawet Konstytucję.
„Współpraca” i „pełne zrozumienie” między dwoma konstytucyjnie odrębnymi, niezależnymi ustrojowo władzami objawiło się w czasie spotkania u prezydenta też m.in. „naskarżeniem” przez I prezes SN do świetnie ją rozumiejącego prezydenta, na media, zdaniem pani prezes, bezpodstawnie krytykujące i piszące o korupcji w SN, chociaż taśmy z nagraniami z CBA są powszechnie dostępne w internecie.
Ciekawe, że wśród zaproszonych gości nie było członków Trybunału Stanu. Może dlatego, że ci, nie wykonują bieżących działań dających się „operatywnie” wykorzystać dla politycznych celów, a może dlatego, że jest to organ prawnie „martwy” i członkowie TS w zasadzie do niczego się propagandowo nie przydadzą.
Pierwsze tego rodzaju „podsumowujące” spotkanie u prezydenta RP z wybranymi sędziami najwyższych sądów i trybunałów niestety może tylko umacniać opinię o wykorzystywaniu przez ośrodek prezydencki władzy sądowniczej, a ściślej sędziów najwyższych szczebli, dla celów politycznych prezydenta. Rozpoczęło się to już słynnymi, wspólnymi oświadczeniami prezydenta i prezesów SN, NSA i TK potępiającymi ostro opozycję i jej lidera za zgłaszane przez nich oczywiste i uprawnione przecież zastrzeżenia co do wiarygodności wyborów. Wprowadzana właśnie praktyka dorocznych „podsumowań” wobec prezydenta pracy sędziów i niezależnego od niego przecież wymiaru sprawiedliwości, nie podbudowuje opinii o niezależności sądownictwa. Skądinąd wiem, że to „podsumowujące” spotkanie u prezydenta spotkało się z krytyką, a nawet oburzeniem niektórych sędziów uważających je za naruszenie zasady niezależności sądownictwa i niezawisłości sędziów.
To „bratanie się” sędziów najwyższych instancji i ich prezesów z władzą wykonawczą, przy tym w scenariuszu „podporządkowania” prezydentowi, może być odebrane jako rodzaj wpływania na całe środowisko sędziowskie przez dawanie mu do zrozumienia oczekiwanego przez prezydencki ośrodek kierunku działań.
Inicjatywy takiej „współpracy” i porozumienia władzy prezydenckiej z sądowniczą, niemające nigdy wcześniej (i słusznie) miejsca, mogą tylko potwierdzać – z oczywistych zdawało by się powodów – wątpliwości wielu środowisk, co do rzeczywistej bezstronności władzy sądowniczej. Nie całej, gdyż częste kontakty i wspólne inicjatywy z prezydentem podejmują najwyżsi rangą sędziowie, ale odium spływa na całe środowisko, choć, jak wiadomo, wszelkie uogólnienia są niesprawiedliwe dla wielu, a nawet większości sędziów.
Państwo sędziowie, nie pozwalajcie wplątywać się w roku dwóch bardzo ważnych dla Polski kampanii wyborczych w plany polityczne żadnej za stron politycznego sporu. Nawet, jeśli prosi Was o to sam prezydent RP. W takich sytuacjach pokazujcie mu polską Konstytucję.
Wpis dostępny na blogAID
Prof. dr hab. Krystyna Pawłowicz