Górnicy mają jeden warunek
Piątek, 30 stycznia 2015 (10:48)Determinacja załogi Jastrzębskiej Spółki Węglowej jest coraz większa. Pracownicy nie zamierzają rezygnować z postawionych postulatów ani przerywać strajku. Dzisiaj wyjdą z zakładów pracy, żeby przez godzinę lub dwie zablokować kilka strategicznych dróg dojazdowych do autostrad.
Rano przed kopalnią „Zofiówka” w Jastrzębiu-Zdroju odbył się briefing prasowy z udziałem przedstawicieli Wspólnej Reprezentacji Związków Zawodowych Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Podczas spotkania zostało przedstawione stanowisko związkowców wobec decyzji podjętych wczoraj przez radę nadzorczą i zarząd spółki.
„Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjno-Strajkowy ze zrozumieniem przyjmuje stanowisko Rady Nadzorczej oraz Zarządu Jastrzębskiej Spółki Węglowej S.A. Jednocześnie pragniemy podkreślić, że w żaden sposób nie pozwala ono na złagodzenie akcji protestacyjno-strajkowej. Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjno-Strajkowy Jastrzębskiej Spółki Węglowej S.A. jest gotów przystąpić do rozmów z udziałem mediatora przy obecności przedstawicieli rady nadzorczej, ministerstwa skarbu oraz Międzyzwiązkowego Regionalnego Komitetu Protestacyjno-Strajkowego w celu zawarcia ewentualnych dalszych uzgodnień” – czytamy w wystosowanym oświadczeniu.
Związkowcy podkreślają, że jedynym warunkiem rozpoczęcia rozmów jest nieuczestniczenie w nich Jarosława Zagórowskiego, prezesa JSW, który ponosi całkowitą odpowiedzialność za obecną sytuację ekonomiczno-społeczną spółki.
– Nie możemy siąść z tym człowiekiem do jednego stołu ze względu na to, że nie mamy zaufania do człowieka, który tak niekompetentnie kieruje naszym zakładem pracy – powiedział w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl Roman Brudziński, zastępca przewodniczącego „Solidarności” w JSW.
– Jako działacze społeczni nie damy się wmanewrować w gierki polityczne. Dla nas najważniejszą rzeczą jest utrzymanie miejsc pracy, które zapewnią utrzymanie nie tylko nam, ale także naszym dzieciom i wnukom, bo złoża surowca w kopalniach pozwalają na taką perspektywę – zaznacza Roman Brudziński.
Związkowcy nie chcą nawet złotówki od budżetu państwa na górnictwo w JSW. – Upominamy się o konkretnego człowieka, który umiejętnie będzie zarządzał ponad 26 tys. ludźmi pracującymi w JSW. Jeżeli poznamy plan całościowy dotyczący spółki, który będzie wskazywał na to, że przez okres 7-10-15 czy więcej miesięcy trzeba ponieść wyrzeczenia ze strony pracowników, jesteśmy gotowi o tym rozmawiać. Chcemy poznać rzeczywistą sytuację w JSW, aby móc odpowiednio zareagować – tłumaczy Brudziński.
Magdalena Pachorek