• Środa, 25 marca 2026

    imieniny: Marii, Wieńczysława

Kto z kim gra?

Czwartek, 29 stycznia 2015 (19:27)

Prezes Związku Banków Polskich Krzysztof Pietraszkiewicz poinformował, że banki zaakcentowały rekomendacje prowadzonej przez niego instytucji w sprawie rozwiązania kryzysu kredytów we frankach. Prezes Pietraszkiewicz mówił o polskich bankach z dużą demagogią. Według niego, banki nic innego nie robią, tylko martwią się o klientów. A te zmartwienia są tak duże, że postanowili nie zarabiać na klientach. Nie wiem, czy to jest bardziej śmieszne, czy smutne?

Nasze rozważanie zacznijmy od podstawowej rzeczy. Dlaczego prezes Pietraszkiewicz nie powiedział, ile banki zarobiły na tej operacji? Zastanawia mnie także, jak chce spełnić obietnicę, że raty kredytów frankowych nie będą wyższe niż przed 15 stycznia, czyli przed dniem, kiedy nastąpił znaczący wzrost wartości franka. Jak mam to rozumieć? Kredytobiorcy kupią franka po 3,5, a różnicę dopłaci bank? Bajki mówiące o otwartości banków, które z uśmiechem zaakceptują ujemny Libor, są śmieszne.

Problem nie leży w ujemnym Liborze, ale w tym, że ludzie spłacają kredyt od 7 lat, a mają jeszcze więcej do spłacenia, niż wzięli. Prezes Związku Banków Polskich udowodnił swoim wystąpieniem, że banki grają do jednej bramki z rządem. Przecież wczorajsze stanowisko, jakie przedstawił wicepremier Janusz Piechociński, jest zbieżne z tym, co proponuje Związek bankom. Jest to także dowód na to, że lobby banków zagranicznych w Polsce ma absolutny wpływ na to, co się u nas dzieje. Z tego wynika, że rząd reprezentuje w większym stopniu interesy banków niż społeczeństwa.

Pan Pietraszkiewicz nie powiedział także, czy banki miały właściwą skalę zabezpieczenia udzielanych kredytów we frankach. Przypomnijmy, że tych kredytów udzieliły na sumę 40 mld franków, czyli dzisiaj o wysokości ponad 160 mld zł. A wszystkie fundusze własne banków, według prezesa Pietraszkiewicza, wynoszą 130 mld złotych. Co się więc stanie, jeśli większa część kredytobiorców we franku przestanie spłacać kredyty? Co się stanie, jeśli frank znowu się wzmocni? Wtedy czeka nas potężny wstrząs na rynku bankowym. Pod znakiem zapytania stanie wypłacalność banków, które tych kredytów udzieliły. Ich zabezpieczeniem staną się kredyty i lokaty złotowe…

Warto się więc zastanowić, czy bezpieczeństwo naszych wkładów złotowych jest bezpieczne.

Tu interwencję powinna podjąć premier Ewa Kopacz, która mówi, że stoi po stronie ludzi, a nie banków.

Wokół sprawy franka jest wiele niedomówień, wiele kłamstw, wiele tajemnic. Dzisiejsza konferencja prezesa Pietraszkiewicza na pewno nie dostarcza nam nowych informacji. Sam prezes przypominał mi Edwarda Gierka, który mówi, że „jak wy pomożecie, to my pomożemy”. Szkoda tylko, że nie przekazano nam wszystkich szczegółów tej pomocy i tego, co się wokół sprawy dzieje.

Janusz Szewczak