Cios w polskich przewoźników
Czwartek, 29 stycznia 2015 (17:37)Jadwiga Wiśniewska skierowała do Komisji Europejskiej interpelację w sprawie nowych niemieckich przepisów, które uderzają w polskie firmy transportowe.
Od pierwszego stycznia przewoźnicy pracujący na terenie Niemiec mają zarabiać minimum 8,5 euro za godzinę. W praktyce oznacza to, że transportowcy przejeżdżający przez terytorium państwa niemieckiego powinni otrzymać 40 złotych za godzinę pracy. Niestety polskich pracodawców nie stać na zapewnienie takiego wynagrodzenia.
Jadwiga Wiśniewska skierowała do Komisji Europejskiej interpelację w sprawie nowych niemieckich przepisów, które uderzają w polskie firmy transportowe.
– Jestem przekonana, że jeśli te regulacje będą obejmować także polskich przewoźników, to doprowadzi to do upadku polskiego transportu drogowego. Te obciążenia są na tyle wysokie, że przedsiębiorcy nie będą w stanie ich udźwignąć – powiedziała w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl Jadwiga Wiśniewska, poseł do Parlamentu Europejskiego z ramienia Prawa i Sprawiedliwości.
– Taka strategia Niemiec jest celowym uderzeniem w polski transport drogowy. Zastanawiam się, czy w tym przypadku nie chodzi o wyeliminowanie polskich przewoźników z rynku transportowego w Unii Europejskiej. Warto zwrócić uwagę na to, że polskie firmy transportowe posiadają drugą największą flotę samochodów ciężarowych w UE. Jeśli nasi przedsiębiorcy nie sprostają narzuconym stawkom, firmy transportowe w Polsce będą upadać, a tym samym zwiększy się rynek dla transportu niemieckiego – dodaje europoseł.
Podkreśla, że wiele pytań dotyczących tego tematu było kierowanych do Komisji Europejskiej, ale jak do tej pory instytucja ta nie udzieliła precyzyjnej odpowiedzi.
– Nowe przepisy z całą pewnością są bardzo niebezpieczne i stanowią ograniczenie swobody świadczenia usług, przez co uderzają w artykuł 56. Traktatu o funkcjonowaniu UE. Co więcej, stanowią dodatkowe i absolutnie nieuzasadnione obciążenie gospodarcze, a przede wszystkim obniżają konkurencyjność polskiego transportu drogowego – tłumaczy Jadwiga Wiśniewska.
Po otrzymaniu zapytania w danej sprawie KE musi udzielić odpowiedź na piśmie, a w przypadku wykrycia nieprawidłowości, powinna podjąć stosowne działania. – Zamierzam monitorować tę sprawę, ponieważ dotyczy dużej grupy osób, która może zostać pozbawiona pracy z powodu niewypłacalności pracodawcy – zapewnia.
Magdalena Pachorek