Groby pod betonem
Środa, 17 października 2012 (06:10)Białostocki IPN udokumentował miejsce na cmentarzu w Augustowie. Według relacji świadków, funkcjonariusze UB grzebali tu ciała żołnierzy AK.
Informacja, która dotarła do Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej IPN w Białymstoku na temat miejsca pochówku na augustowskim cmentarzu ofiar krwawych przesłuchań w Domu Turka, jakie miały miejsce zaraz po zakończeniu wojny, oparta jest głównie na relacji Józefa Wasilewskiego. Jego brat - Zygmunt Wasilewski, żołnierz AK, został zmordowany w PUBP w Augustowie w sierpniu lub wrześniu 1945 roku. Podczas zatrzymania został ciężko ranny.
Funkcjonariusze UB przewieźli go do augustowskiego szpitala, gdzie zmarł. Józef Wasilewski twierdzi, że ciało jego brata pochowano właśnie na terenie sąsiadującego ze szpitalem cmentarza.
- Tak Józef Wasilewski, na podstawie relacji którego zawiadomiliśmy o tej sprawie IPN, jak inne osoby podają, że we wskazanym przez nich miejscu na augustowskim cmentarzu najpewniej znajdują się ciała AK-owców zmarłych w szpitalu - mówi Danuta Kaszlej, prezes Klubu Historycznego im. Armii Krajowej w Augustowie.
Na to, że osoby maltretowane w Domu Turka trafiały do szpitala w Augustowie, wskazuje też jeden ze świadków tamtych wydarzeń.
- W Domu Turka siedział m.in. jeden mój znajomy. On podczas przesłuchania stracił przytomność. Jan Szostak, szef UB Augustów, wysłał go do szpitala, żeby zbadali, co mu jest, potem chciał go jeszcze przesłuchiwać. Ale on uciekł z tego szpitala przez okno, tak uniknął śmierci. Potem przyszedł do nas do lasu i nam to wszystko opowiedział - mówi Marian Tananis, były żołnierz Armii Krajowej.
Miejsce na augustowskim cmentarzu, wskazane przez świadków, przykryte jest betonem. Nie ma tam trwałych symboli wskazujących na to, że jest to miejsce pochówku. - Od wielu lat w tym miejscu, na betonie nieznana osoba albo osoby stawiają kwiaty i palą znicze oraz sprzątają to miejsce. Powiesiliśmy kartki, aby te osoby się ujawniły i powiedziały, co wiedzą, jednak nikt się nie ujawnił, ludzie nadal boją się mówić - relacjonuje Kaszlej.
Na informację o miejscu na cmentarzu zareagował natomiast dr Marcin Zwolski z Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej IPN w Białymstoku, który w poniedziałek był w Augustowie i sporządził dokumentację m.in. fotograficzną tego miejsca. - Z relacji osób, które pamiętają tamte czasy, wynika, że UB chował tu swoich więźniów, tych, którzy zmarli w pobliskim szpitalu. Udokumentowałem to miejsce, teraz będę dokładnie zbierał i sprawdzał wszystkie o nim informacje - informuje Zwolski.
Adam Białous, Białystok