Powtórka oczekiwana
Czwartek, 29 stycznia 2015 (16:21)Sześciu polskich skoczków narciarskich wybrało się do Willingen, gdzie odbędą się kolejne konkursy Pucharu Świata. Nikt nie miałby nic przeciwko, gdyby doszło w nich do powtórki sprzed roku.
Wspomniana szóstka to: Kamil Stoch, Piotr Żyła, Aleksander Zniszczoł, Jan Ziobro, Klemens Murańka i Maciej Kot. Nie wszyscy wystąpią jednak w obu konkursach indywidualnych, bo zmniejszyła się liczba startowa, z jakiej może korzystać trener Łukasz Kruczek. W chwili obecnej ma prawo wystawić pięciu skoczków w jednych zawodach. Dlaczego zatem zabrał do Niemiec szóstkę? Gdyż ma w planach trochę pomieszać składem.
Weekend w Willingen, a właściwie przedłużony weekend, będzie bowiem bardzo intensywny i bogaty w starty. Rozpocznie się jutro konkursem indywidualnym, na sobotę zaplanowano drużynowy, a na niedzielę kolejny indywidualny. W piątek z boku rywalizacji kolegów będzie przyglądał się Kot, który znowuż jednego z nich zastąpi w niedzielę. Kogo? Okaże się na miejscu. Wszyscy Biało-Czerwoni będą mieli szansę wystąpić w sobotę, także Kot. Jutro wcieli się w rolę przedskoczka, ale jego próba będzie bardzo ważna dla Kruczka, bo udana może dać mu miejsce w składzie drużyny.
Polacy wybrali się do Willingen w dobrych humorach. Kiepskie, po początku sezonu, poprawiło zdecydowanie zwycięstwo Stocha w Zakopanem oraz udane zawody w Sapporo. Nikt nie miałby nic przeciwko powtórce sprzed roku, a raczej byłaby ona spełnieniem marzeń. W poprzednim sezonie w Willingen Stoch wygrał bowiem oba konkursy indywidualne. Po drugim wyprzedził Słoweńca Petera Prevca w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, został jej liderem i prowadzenie utrzymał aż do końca, sięgając w marcu po Kryształową Kulę. Teraz dobry wynik może mu dać awans do czołowej dziesiątki pucharowych zmagań. Na razie plasuje się na 12. pozycji, ze stratą 134 punktów do 10. Niemca Richarda Freitaga.
Konkursy zapowiadają się bardzo ciekawie, a z wielkich nazwisk skoków zabraknie tylko jednego, Szwajcara Simona Ammanna. Pozostali się zjawią.
Piotr Skrobisz