Williams ograła Keys
Czwartek, 29 stycznia 2015 (15:10)Amerykanka Serena Williams, Rosjanka Maria Szarapowa oraz Andy Murray awansowali dziś do finałów Australian Open. Swego rywala Brytyjczyk pozna jutro, będzie nim Serb Novak Djoković lub Szwajcar Stan Wawrinka.
Czwartek był dniem dwóch „derbów”. W półfinałach rywalizacji pań spotkały się bowiem ze sobą dwie Amerykanki oraz dwie Rosjanki. Większą uwagę zwracał pojedynek tenisistek zza oceanu, a to dlatego, że Serena Williams mogła w nim „pomścić” swoją starszą siostrę Venus. Potykała się bowiem z jej pogromczynią, Madison Keys. Dla 19-latki wielkim sukcesem już był sam awans do półfinału, nigdy wcześniej w imprezie wielkoszlemowej nie zaszła tak daleko. Marzyła jednak o kolejnej niespodziance, nawet sensacji, bo gdyby znalazła sposób na liderkę rankingu, byłoby to ogromne wydarzenie.
Zaczęła odważnie. Od pierwszych piłek walczyła bez kompleksów, nie zważając na fakt, że po drugiej stronie siatki stoi jedna z najbardziej utytułowanych zawodniczek wszech czasów. Była nawet blisko zwycięstwa, ale w tie-breaku górę wzięło doświadczenie i umiejętności Sereny. Drugi set nie był już tak emocjonujący, Williams przeważała zdecydowanie i nie dała rywalce żadnych szans. Ostatecznie wygrała 7:6 (7-5), 6:2 i po raz szósty awansowała do finału zmagań w Melbourne. – Szczerze? Nie spodziewałam się, że dojdę tak daleko – przyznała.
W decydującym meczu zmierzy się z Szarapową. Rosjanka wygrała dziś z rodaczką Jekateriną Makarową 6:3, 6:2, dość łatwo i wyraźnie. Poważne problemy tak naprawdę napotkała tylko w pierwszym gemie, bardzo ciekawym i długim, bo trwającym 10 minut. Potem jej przewaga nie podlegała już dyskusji. – Zabrakło mi wiary w to, że mogę odnieść sukces – przyznała potem Makarowa. Szarapowa była szczęśliwa, ale po raz kolejny wróciła do drugiej rundy i ciężkiego pojedynku z inną tenisistką z Rosji, Aleksandrą Panową. Obroniła w nim piłki meczowe, była blisko odpadnięcia. – Dostałam wtedy drugą szansę i ją wykorzystałam – podkreśliła.
W finale faworytką będzie Williams. Gdy w Melbourne do niego docierała, zwyciężała. Wygrała 16 z 18 meczów z Szarapową, w tym 15 ostatnich. Tyle że w tegorocznym Australian Open liczby i statystyki już kilka razy zawiodły, Amerykanka powinna o tym pamiętać.
Do pierwszego w karierze triumfu w Melbourne przybliżył się Murray. Brytyjczyk pokonał dziś Czecha Tomasa Berdycha 6:7 (6-8), 6:0, 6:3, 7:5 po meczu, którego pierwszy set pozostanie w pamięci na długo. Trwał bowiem aż 76 minut i zapowiadał niezwykły maraton. Potem jednak Murray wziął się mocno do pracy, a jego rywal dla odmiany kompletnie się pogubił. Efektem był set kolejny, błyskawiczny, wygrany przez tenisistę z Wysp do zera. Później co prawda Berdych się pozbierał, jednak nie na tyle, by przedłużyć swoje szanse na sukces. Finałowego rywala pozna jutro, w starciu Djokovicia z Wawrinką.
Piotr Skrobisz