Recenzent Piechociński
Czwartek, 29 stycznia 2015 (09:44)Wicepremier Janusz Piechociński przedstawił propozycje rządowego rozwiązania problemu kredytów zaciągniętych we frankach. Jak to wyglądało? Minister gospodarki dokonał streszczenia tego, co od dawna mówiło już wielu ekspertów. Można powiedzieć, że usiadł, przeczytał kilka gazet i nauczył się tego, co przeczytał. To trochę za mało.
Wicepremier rządu powinien podejmować konkretne działania. Tym bardziej że zapowiadał to sam Janusz Piechociński, a także premier Ewa Kopacz. Sytuacja na rynku walutowym jest fatalna.
Rozwiązań obecnej sytuacji jest wiele. Tylko trzeba zacząć działać i chcieć te rozwiązania wprowadzić. Prawo i Sprawiedliwość przedstawiło swoją propozycję, aby dać kredytobiorcom możliwość spłacenia kredytów po kursie z 14 stycznia. Można rozważać propozycję przewalutowania, czyli tego, co zrobili Węgrzy i Chorwaci. Na to potrzebna jest szybka reakcja, a nie odpowiadanie o tym, co Janusz Piechociński usłyszał w różnych mediach. Osoby zadłużone we frankach same doszukały się tych nformacji w mediach i nie oczekują, że prasówkę zrobi im minister gospodarki.
Natychmiast powinny być podjęte konkretne działania. Jest konieczność, aby Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) wyjaśniła, czy kredyty były udzielane uczciwie. Do tego została ona powołana. Z kolei rząd ma w ręku wszystkie narzędzia, żeby dokonać niezbędnych zmian legislacyjnych czy też promować inne rozwiązania. Nie można tylko spotykać się od czasu do czasu i opowiadać, jak to miło jest znowu się zobaczyć. Te spotkania nie przełożą się na poprawienie sytuacji kredytobiorców.
Cała sytuacja wokół kursu franka i kredytów w tej walucie pokazuje, że rząd nie wie, co zrobić. Dla nas nie powinno to być nic nowego. Jak nie wiedzą, co zrobić w górnictwie, jak nie wiedzą, co zrobić w służbie zdrowia, to okazuje się, że i w sprawie kredytów też nie ma żadnego rozwiązania.
Jeżeli rządzi się z dnia na dzień, bez planów i perspektyw, to dochodzi do takich sytuacji, których świadkami jesteśmy obecnie. Sposób rządzenia Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego wygląda następująco: Rada Ministrów budzi się, sprawdza, co się w kraju dzieje, i następnie zaczyna szukać rozwiązań na ten moment.
Zapomina jednak o strategicznej perspektywie działania obliczonej na wiele lat. Jeżeli nie rozwiązuje się problemów, tylko się je generuje, wszczyna się konflikty, a nie prowadzi się dialogu społecznego, to niestety sytuacja państwa polskiego jest coraz dramatyczniejsza. Dzisiaj Polsce potrzebny jest rząd, a nie recenzent medialnych wypowiedzi.
Beata Szydło