Chorwacja pokonana! Gramy o medal!
Środa, 28 stycznia 2015 (19:51)To był kolejny wspaniały, niezapomniany mecz w wykonaniu polskich piłkarzy ręcznych. Po dramatycznym, pięknym boju pokonali Chorwację 24:22 i awansowali do półfinału rozgrywanych w Katarze mistrzostw świata. Zmierzą się w nim z gospodarzami, którzy niespodziewanie wygrali z Niemcami.
Polacy nie byli faworytami dzisiejszego starcia. Statystycy przypominali, że po raz ostatni okazali się lepsi od Chorwatów na igrzyskach w Pekinie w 2008 roku. Dawno temu. Piłkarze z Bałkanów w Katarze – do dziś – nie stracili jeszcze punktu, wygrywając wszystkie mecze. Co prawda nie mieli za rywali żadnego z potentatów, ale taka seria zawsze robi wrażenie. Wszyscy spodziewali się jednak wojny totalnej, w której nikt nie odpuści do ostatniej sekundy. Wojna była, czasem dosłownie, bo Chorwaci kilka razy bezpardonowo i brutalnie zaatakowali naszych reprezentantów, co zwykle umykało uwadze arbitrów albo nie spotykało się z adekwatną reakcją z ich strony. My wierzyliśmy w Biało-Czerwonych. Mieli swoje problemy, kontuzje, urazy, nie zawsze na tych mistrzostwach grali dobrze, ale w najważniejszych momentach, decydujących o wynikach, pokazali, że są fantastycznym zespołem, zdolnym do wszystkiego.
Pojedynek rozpoczął się zgodnie z przewidywaniami. Długo wynik oscylował wokół remisu, nikomu nie udało się uzyskać większej przewagi. W końcu nasi złapali wiatr w żagle i odskoczyli rywalom. Po golu Michała Jureckiego zrobiło się 10:7, ale wszyscy i tak najwięcej mówili o trafieniu Przemysława Krajewskiego. Polak rzucił z niewiarygodnej pozycji, nie patrząc w stronę bramki, a ten gol zapisze się chyba na stałe w annałach piłki ręcznej. I to nie tylko polskiej. Znakomity wynik był jednak przede wszystkim efektem kapitalnej gry w obronie i genialnej postawy Sławomira Szmala, który – gdy tylko wyciągał ręce i nogi – stawał się murem nie do przejścia. Kilka minut przestoju kosztowało jednak Biało-Czerwonych stratę trzech goli z rzędu. Zrobiło się nerwowo, jednak przed przerwą zadali dwa ciosy i znów byli bliżej półfinału.
Początek drugiej połowy nie mógł jednak napełnić optymizmem. Polacy zatracili gdzieś skuteczność, przez kilka minut nie powiększyli swego dorobku (Andrzej Rojewski nie wykorzystał rzutu karnego), a Chorwaci to wykorzystali. Nie tylko wyrównali, ale i odskoczyli na trzy bramki (16:13). Sytuacja zrobiła się ciężka, bardzo ciężka, jednak Biało-Czerwoni z nożem na gardle radzą sobie najlepiej. Szmal znów postawił mur między słupkami, a jego koledzy się odblokowali. Efekt? 18:18 po dwóch golach Piotra Chrapkowskiego w 49. minucie, a chwilę potem prowadzenie po trafieniu Kamila Syprzaka. Przy stanie 19:19 dwóch naszych powędrowało na ławkę kar i znów było bardziej niż ciężko. Polacy nie dość, że przetrwali ten fragment z zaledwie jednym straconym golem, to jeszcze sami zadali skuteczny cios po uderzeniu rozgrywającego porywający mecz Michała Jurkiewicza.
Było pewne, że wszystko rozstrzygnie się w końcówce, wielu spodziewało się dogrywki. Bohaterem kluczowych fragmentów okazał się Szmal, broniący w sposób nieprawdopodobny. A Syprzak i Jurkiewicz zadbali o to, by wielkim faworytom zrzedły miny! Polacy wygrali 24:22, dokonali niemożliwego, choć to chyba złe wyrażenie, bo dla nich nie ma rzeczy niemożliwych. Są w półfinale mistrzostw świata i w piątek zagrają z Katarem, który dziś sprawił sensację, pokonując Niemców 26:24. Katar, o czym będzie jeszcze okazja wspomnieć, to tak naprawdę armia naturalizowanych najemników, którzy czując woń wielkich pieniędzy, postanowili przyjąć nowe obywatelstwo i grać (a raczej zarabiać) dla nowych barw. Polakom nie będzie z nimi łatwo, będą mieli przeciw sobie kibiców i sędziów, ale dla nich nie ma granic nie do przejścia.
Na razie jednak celebrujmy dzisiejszy sukces, bo jest co celebrować. Brawo, Biało-Czerwoni, jesteśmy z was dumni!
Polska – Chorwacja 24:22 (12:10)
Polska: Sławomir Szmal – Mariusz Jurkiewicz 6, Andrzej Rojewski 4, Kamil Syprzak 3, Piotr Chrapkowski 3, Bartosz Jurecki 2, Michał Jurecki 2, Przemysław Krajewski 2, Karol Bielecki 1, Michał Daszek 1, Adam Wiśniewski, Piotr Grabarczyk, Michał Szyba.
Chorwacja: Mirko Alilović, Filip Ivić – Domagoj Duvnjak 5, Marko Kopljar 5, Zlatko Horvat 4, Ivan Cupić 2, Ivan Slisković 2, Jakov Gojun 1, Igor Karacić 1, Damir Bicanić 1, Zeljko Musa 1, Luka Stepancić, Igor Vori, Manuel Strlek.
Piotr Skrobisz