Świadome pomijanie bohaterów
Środa, 28 stycznia 2015 (19:03)Na wczorajsze uroczystości rocznicowe wyzwolenia obozu Auschwitz nie została zaproszona córka płk. Witolda Pileckiego, Zofia Pilecka-Optułowicz. Za to znalazło się miejsce dla Rainera Hoessa, wnuka Rudolfa Hoessa – komendanta obozu Auschwitz.
Niestety, tego typu wydarzenia często organizuje się pod kątem PR-owskim. Oczywiste jest, że obóz Auschwitz oraz inne hitlerowskie obozy koncentracyjne obciążają pamięć historyczną Niemców. Zaproszenie Hoessa zapewne jest związane z ekspiacją Niemiec w przestrzeni międzynarodowej.
Postać płk. Pileckiego jest doskonałym czynnikiem wizerunkowym, który mógłby zostać wykorzystany przez Polskę dla pokazania postawy Polskiego Państwa Podziemnego wobec hitlerowskich Niemiec i zagłady ludności, w tym Żydów. Pamiętajmy, że mamy do czynienia z osobą, którą można stawiać za wzór bohatera w perspektywie wszystkich państw i frontów drugiej wojny światowej.
Niewątpliwie na uwagę zasługuje odwaga kogoś, kto na ochotnika idzie do obozu koncentracyjnego, żeby poznać rzeczywistą sytuację, a następnie przekazać ją na zewnątrz i obnażyć ten zbrodniczy system. Przykład płk. Pileckiego to „marka”, którą rząd powinien pokazywać całemu światu.
Promowanie osoby płk. Pileckiego byłoby piękną ilustracją postawy Polski i Polaków w czasie wojny, która niestety ciągle jest zakłamywana. Trwa nieefektywna walka o prawdę dotyczącą obozów koncentracyjnych, co zresztą jest skutkiem nieprzemyślanej polskiej polityki historycznej. Niezaproszenie córki Żołnierza Niezłomnego jest tego najlepszym przykładem.
Na szczęście dzięki staraniom chociażby Instytutu Pamięci Narodowej dzieje płk. Pileckiego przebiły się do pamięci historycznej Polaków. Jednak takie ukrywanie czy niepokazywanie tej postaci w przestrzeni międzynarodowej skutkuje tym, że poza granicami naszego kraju są one praktycznie nieznane. Okrągła rocznica obchodów wyzwolenia obozu Auschwitz byłaby świetną okazją do pokazania światu osoby płk. Pileckiego. Szkoda tylko, że nie potrafiliśmy z niej skorzystać.
Prof. Mieczysław Ryba