• Czwartek, 19 marca 2026

    imieniny: Józefa, Bogdana

Chorwacja? Czas zakończyć złą serię!

Środa, 28 stycznia 2015 (12:13)

Polscy piłkarze ręczni po raz ostatni pokonali Chorwatów w 2008 roku, ale każda seria kiedyś się kończy. Jeśli ta zakończy się dziś, to Biało-Czerwoni awansują do półfinału mistrzostw świata i znajdą się o krok od upragnionego medalu.

W piłce ręcznej jest wiele drużyn mocnych i utytułowanych, ale chyba z żadną Polakom nie gra się tak źle jak z Chorwacją. Pokonali ją raz, na igrzyskach w Pekinie w 2008 roku. W pozostałych pięciu meczach, na wielkich imprezach, za każdym razem zwyciężali Chorwaci. Ostatni raz rok temu, w ćwierćfinale mistrzostw Europy. Ekipa z Bałkanów wyjątkowo Biało-Czerwonym nie leży, ale to jeden z najlepszych teamów świata. Dwukrotny mistrz olimpijski, mistrz i wicemistrz świata, trzykrotny medalista mistrzostw świata. Tych sukcesów nie trzeba szerzej komentować, mówią same za siebie.

Polaków czekać będzie zatem arcywyzwanie, choć w Katarze Chorwaci do tej pory specjalnie nie zachwycali. Brzmi to dość paradoksalnie, wszak nie stracili jeszcze nawet punktu. W fazie grupowej spotkali się jednak z rywalami przeciętnymi, zdecydowanie słabszymi niż np. Biało-Czerwoni. W 1/8 finału straszliwie męczyli się z Brazylijczykami, wygrali tylko jednym golem (26:25), a po wszystkim rywale mieli kolosalne pretensje do sędziów o jednostronne i stronnicze prowadzenie meczu. Oczywiście na korzyść reprezentacji z Bałkanów. – Chorwaci może nie zachwycali, ale wygrywali, co jest sztuką, gdy nie prezentuje się najwyższej formy. Nikogo nie zdziwi, jeśli przeciw nam zagrają kapitalnie, bo to najwyższej klasy drużyna posiadająca na każdej pozycji zawodników światowego formatu – powiedział Bartosz Jurecki. Nie znaczy to jednak, że Polacy się ich lękają. Szacunek i obawa to dwie różne sprawy, szacunku mają sporo, jednak wyjdą na boisko, by wygrać. – Wiele może zależeć od postawy bramkarzy. Jeśli Sławek Szmal i Piotrek Wyszomirski zagrają tak, jak potrafią, to powinno być dobrze – dodał Jurecki.

A skoro o bramkarzach mowa, to Chorwaci też mają kapitalnego. Przed mistrzostwami wydawało się, że postacią numer jeden będzie doświadczony Mirko Alilovic, a tu nagle wszystkich zachwycił Filip Ivic. 22-latek do tej pory obronił 34 z 83 rzutów przeciwników, a 41-procentowa skuteczność wystawia mu rewelacyjne referencje.

Obie drużyny doskonale się znają. Trzech Chorwatów – Manuel Strlek, Ivan Cupic i Zeljko Musa – grają na co dzień w Vive Tauronie Kielce, gdzie występują również Szmal, Karol Bielecki, Michał Jurecki, Piotr Grabarczyk, Piotr Chrapkowski oraz Krzysztof Lijewski. Nawzajem się lubią, mają wspólne interesy i cele, aczkolwiek dziś staną po przeciwnych stronach barykady i zapowiadają, że sentymenty odłożą na bok i powalczą na całego. Nasi rywale są pewni swego, trener Slavko Goluza przyznał co prawda, że Polska będzie najtrudniejszym z dotychczasowych rywali jego drużyny, lecz zaraz dodał, że jest spokojny o wynik.

Mecz rozegrany zostanie w  mieszczącej 7,7 tys. widzów hali Ali Bin Hamad Al Attiyah Arena w Dausze. Początek o 16.30.

Piotr Skrobisz